Syzyfowe prace – streszczenie

Stefan Żeromski · Młoda Polska

Informacje ogólne

„Syzyfowe prace" to powieść Stefana Żeromskiego wydana w 1897 roku, początkowo pod pseudonimem Maurycy Zych. Tytuł nawiązuje do mitu o Syzyfie - skazanym na wieczną, bezcelową pracę - i opisuje trud rosyjskich władz, które usiłują wynarodowić polskich uczniów. Wysiłek ten jest, jak pokażą losy bohaterów, daremny.

Akcja rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku, w czasach nasilonej rusyfikacji po upadku powstania styczniowego. Główny bohater, Marcin Borowicz, przechodzi przez dwie szkoły - wiejską w Owczarach i gimnazjum w Klerykowie - i na każdym etapie jest wystawiony na systematyczną presję: musi uczyć się po rosyjsku, modlić się po rosyjsku, myśleć po rosyjsku. Przez kilka lat prawie mu to wychodzi. Prawie.

Kulminacją powieści jest scena, w której nowy uczeń Bernard Sieger recytuje z pamięci „Redutę Ordona" Mickiewicza - i cała klasa, łącznie ze skazionym już Marcinem, nagle sobie przypomina, kim jest.

Główne postacie:

  • Marcin Borowicz - jedynak szlacheckiej rodziny z Gawronek; bystry, ale podatny na wpływy otoczenia; stopniowo wynaradawia się, by pod koniec powieści odzyskać polską tożsamość.
  • Walenty i pani Borowiczowa - rodzice Marcina; matka umrze w trakcie jego nauki, co głęboko nim wstrząśnie.
  • Piotr Michcik - pierwszy kolega Marcina w Owczarach; z dumą recytuje rosyjskie wiersze.
  • Wiechowski - nauczyciel w Owczarach; znudzony, bezwolny wobec systemu.
  • Pan Majewski - nauczyciel w Klerykowie; Polak służący rosyjskiemu systemowi.
  • Profesor Leim - stary nauczyciel łaciny; z zewnątrz lojalist a, w domu przechowuje zakazaną polską literaturę.
  • Inspektor Zabielski - jeden z rosyjskich nadzorców; organizuje kółka literackie, by wciągnąć uczniów w rosyjską kulturę.
  • Andrzej (Jędruś) Radek - ubogi uczeń z prowincji; ambitny i silny charakterem; kontrast dla Borowicza.
  • Bernard Sieger - tajemniczy przybysz z Warszawy, wydalony za nielojalność; to on odmieni losy klasy.
  • Walecki „Figa" - uczeń siódmej klasy; hartowny patriota, pilnowany przez matkę.

Rozdziały I-II - Owczary. Pierwsze kroki w rosyjskiej szkole

Marcin Borowicz ma osiem lat, gdy rodzice wożą go saniami do szkoły w Owczarach. Zima jest mroźna, matka płacze przez całą drogę, ojciec udaje dobry humor. Chłopiec rozumie, że coś złego się dzieje, zanim jeszcze wie, co to jest szkoła.

Owczary to wiejska szkółka prowadzona przez nauczyciela Wiechowskiego - nudnego człowieka, który od rana do wieczora wygląda przez okno, podczas gdy uczniowie sami między sobą ćwiczą rosyjski alfabet. Na pierwszej lekcji Marcin słyszy, jak kolega Michcik z dumą recytuje wiersz po rosyjsku. Sam nie rozumie ani słowa.

Noc pierwsza jest katastrofalna. Gdy rodzice odjechali, Marcin wybiega za sankami w ciemność, potyka się, upada w śnieg i wrzeszczy. Następnego ranka - sfrustrowany, ogłupiały i bezradny - siada w ławce i zaczyna się uczyć. Nie ma innego wyjścia.

Rozdział II przynosi dalszy ciąg tej pierwszej, bolesnej nauki. Marcin poznaje innych uczniów, obserwuje rytuały szkoły i powoli - niechętnie, ale skutecznie - oswaja się z rosyjskim jako językiem klasy.


Rozdział III - Kleryk. Egzaminy wstępne

Kilka lat później Marcin jest gotów do gimnazjum. Rodzice przyjeżdżają do Klerykowa - miasta z prawdziwym budynkiem szkolnym, korytarzami wyłożonymi piaskowcem i legendarnym pedlem zwanym „panem Pazurem", który w ciągu dwudziestu pięciu lat służby zapomniał i polskiego, i rosyjskiego, i porozumiewa się gestami.

Korytarz przed egzaminami jest pełen rodzin. Każdy czeka, żeby zobaczyć, czy jego dziecko wejdzie do systemu. Marcin wchodzi.

Egzamin jest krótki i upokarzający - kilka zdań po rosyjsku, wiersz z pamięci, rozbiór gramatyczny. Większość małych „Polaczków" milknie przy pytaniach zadawanych z zaskoczenia. Marcin daje sobie radę.


Rozdział IV - Pierwszy rok w Klerykowie. Matka jeszcze żyje

Pani Borowiczowa zostaje w mieście na kilka dni i odprowadza syna na pierwsze popołudniowe lekcje. Są to ostatnie spokojne chwile przed długą rozłąką.

Marcin zamieszkuje na stancji i zaczyna naukę. System jest prosty i brutalny: wszystko po rosyjsku, polszczyzna zabroniona w murach szkoły, religia wykładana cyrylicą. Chłopiec uczy się przy świetle świecy, siedząc na starych belkach w ogrodzie za szkołą, bo tam nikt go nie pilnuje.


Rozdział V - Nauka i pierwsze dostosowanie

Po zdaniu do pierwszej klasy Marcin siada do nauki z nową siłą - nie ze strachu, ale ze swoistą bezwzględnością wobec siebie. Zakuwa historię świętą od tytułu rozdziału do ostatniego słowa. Z arytmetyką jest gorzej, ale i z nią daje radę.

Przy belkach za szkołą, przy hałasie przyrody, uczy się tak intensywnie, aż zasycha mu gardło. Szkoła pochłania go całego. Dom staje się wspomnieniem.


Rozdział VI - Urlop i powrót do domu

Na Zielone Świątki Marcin dostaje dwudniowy urlop. Matka przyjeżdża po niego do Klerykowa i razem wracają do Gawronek - wózkiem przez pola, o zachodzie słońca.

Ojciec jest szczęśliwy. Dom wygląda jak zawsze. Ale coś się zmieniło - Marcin jest teraz kimś innym niż chłopiec, który wyjechał w zimie. Obserwuje rodziców, jakby widział ich z dystansu.


Rozdział VII - Zaniedbanie. Śmierć matki

Po promocji do pierwszej klasy Marcin zaniedbuje się. Nauka odchodzi na dalszy plan, korepetytorów okpuje.

Latem tego roku umiera jego matka. Marcin na pogrzebie usiłuje demonstracyjnie płakać - wrzeszczy, rzuca się za trumną - bo wie, że tak wypada. Dopiero gdy ojciec prowadzi go do pustego pokoju matki, gdzie jeszcze stoi nieposłane łóżko i spluwaczka z reszkami piasku, dziecko czuje, co naprawdę stracił.

Od tej chwili jest sam. Ojciec, pochłonięty gospodarką, pyta już tylko o oceny - czy nie ma dwójek. Marcin zaprzyjaźnia się z Wilczkiem, synem lichwiarki, łobuzem i mistrzem ściągania. Dwa lata spędza w tej towarzystwie.


Rozdział VIII - Profesor Leim

Gospodarzem pierwszej klasy jest profesor Leim - stary Niemiec, od pokoleń spolonizowany. Golony, łysy, z puklem włosów nad uchem, kaszle przez cały rok i ani razu nie opuszcza lekcji. Na co dzień służy systemowi: karze za polszczyznę, donosi na winnych. W domu mówi po polsku. Jego córki organizują tajne odczyty zakazanej literatury, korzystając z jego własnej biblioteki, przepisywanej niegdyś kaligraficznie jego własną ręką.

W dni galowe Leim paraduje przez miasto w mundurze z medalem „za uśmierzenie polskiego buntu". Szewc na rogu wybucha śmiechem.


Rozdział IX - Stancja pani Przepiórkowskiej. Pistolet

Przez dwa lata Marcin mieszka na stancji pani Przepiórkowskiej, ucząc się jako tako w drugiej i trzeciej klasie.

Wiosną, gdy drzewa w parku za kanałem się zazielenią, chłopcy wymykają się z lekcji i w zaroślach strzelają ze starego pistoletu - zabytku przyniesiącego przez Szwarca. Proch kupują po kryjomu od rezerwisty, kule ze składkowych pieniędzy. Strzały są głuche, nikt nie zwraca uwagi.


Rozdział X - Wakacje w Gawronkach. Dubeltówka i zmiany

Po przejściu do piątej klasy Marcin spędza wakacje u ojca, który coraz bardziej się starzeje. Dom niszczeje. Talerze powyszczerbiane, łyżki giną, ogród zarósł. Tam gdzie kiedyś były klomby z kwiatami, teraz ryją prosięta.

Ojciec wręcza synowi dubeltówkę i wysyła pilnować kosiarzy. To jest nowe zaufanie. Marcin wraca do Klerykowa zmieniony.


Rozdział XI - Nowy zarząd. Rusyfikacja na nowym poziomie

Po powrocie z wakacji Marcin zastaje w gimnazjum nowe twarze. Zmienił się dyrektor, inspektor, kilku nauczycieli. Nowi - Kriestoobriadnikow, Zabielski, Kostriulew - są agresywniejsi niż poprzednicy. Pan Pazur milknie i komunikuje się wyłącznie minami.

Inspektor Zabielski wprowadza system totalnej kontroli: książki meldunkowe na stancjach, nocne rewizje, sieci donosicieli wśród uczniów. A jednocześnie - pozornie miękka strona tej samej polityki - organizuje kółka literackie do studiowania rosyjskiej poezji. Marcin daje się wciągnąć.


Rozdział XII - Andrzej Radek

Jednego z ostatnich dni gorącego sierpnia drogą do Klerykowa idzie piechotą Jędruś Radek. Ma na sobie uczniowski mundur przerobiony z farbowanej kapoty, buty z żółtą cholewą zamazaną domowym czernidłem ze spalonego węgla i mleka. Tornister odparzał plecy.

Radek jest biedny, pierwszy w swojej wsi, który dorwał się do nauki. Idzie z determinacją, w upale, z patykiem w ręku.

Ta postać pojawi się w tle przez kolejne rozdziały - jako milczący kontrast dla Marcina. Radek nie potrzebuje wpadać w sidła systemu, bo nie ma złudzeń: od początku wie, że jest tu, żeby się uczyć, nie po to, żeby być kimś.


Rozdział XIII - Klasa szósta. Kółko literackie

W szóstej klasie jest trzydziestu trzech uczniów - kilkunastu pamiętających jeszcze klasę wstępną, reszta drugoroczniacy i przybysze. Polacy stanowią większość; trzech Żydów, dwóch Rosjan.

Klasa dzieli się na dwa obozy. Pierwszy - skupiony wokół inspektora - to tak zwani „literaci", studiujący rosyjską literaturę na zebraniach u Zabielskiego. Marcin jest w tym obozie i odgrywa niemałą rolę. Drugi obóz to „liga wolnopróżniaków", elegancka i wrogo nastawiona do pierwszego.

Na zebraniach literaci czytają Puszkina, Lermontowa, Gogola. Marcin zatraca się w tej literaturze szczerze - jest w niej coś pięknego. To nie jest udawane. I właśnie dlatego jest niebezpieczne.


Rozdział XIV - Kostriulew i Walecki „Figa"

Nauczyciel historii Kostriulew to rusyfikator w najprostszym wydaniu - bez finezji, bez przekonania, tylko z procedurą. Na jego lekcjach historia to dzieje rosyjskie „w związku z powszechną".

W siódmej klasie pojawia się Walecki, zwany „Figą" - siedemnastolatek tak drobny, że biorą go za trzecioklasistę. Uczy się znakomicie, odpowiada z hardością granicząca z zuchalstwem. Każde pytanie nauczyciela traktuje jak wyzwanie.

Marcin stale go drażni - bo Walecki jest odporny na wszystko, co Marcina zdołało zmienić.


Rozdział XV - Bernard Sieger

Na początku trzeciego kwartału siódmej klasy pojawia się nowy uczeń: Bernard Sieger, wydalony z warszawskiego gimnazjum za „nieprawomyślność". Nikt nie wie dokładnie, za co. Chodzą pogłoski.

Sieger mieszka u Kostriulewa i jest pod stałym nadzorem. Codziennie rewidują mu tornister, wzywają do odpowiedzi bez kolejki, zapisują każde słowo. On znosi to wszystko z wyrazem uprzejmej drwiny na twarzy - nie wychodzi z równowagi ani razu.


Rozdział XVI - Stary Browar i dojrzewanie ósmej klasy

Ósmoklasiści zbierają się w Starym Browarze - zaniedbanej posesji przy wjeździe na przedmieście. Olbrzymie, puste mury, brudne studnie, podwórze brukowane marmurowymi płytami obok głębokich kałuż. Coś pomiędzy wolnością a ruiną.

Tu rozmawia się o wszystkim, co nie może paść w murach szkoły. Tu Marcin zaczyna powoli wychodzić z kółka literackiego.


Rozdział XVII - Matura. Wiosna przed egzaminem

Wielkanoc minęła. Ósmoklasiści kują do matury z zapamiętaniem. Tworzą pary i trójki do poszczególnych przedmiotów, mało śpią, mało jedzą. Wiosna jest piękna, park za kanałem zielony - nikt tego nie widzi.

Przy źródle w parku, na kamiennych ławkach wrośniętych w ziemię, siada codziennie Marcin. Tutaj - z dala od klasy, od inspektora, od kółka - zaczyna coś rozumieć. Jeszcze nie wie co.

A potem Sieger recytuje „Redutę Ordona".

Nie ma w powieści dokładnego opisu tej sceny - jest tylko efekt. Klasa milknie. Marcin milknie. Coś, co przez kilka lat przykrywała warstwa rosyjskich słów i rosyjskich obyczajów, nagle wraca. Nie dramatycznie, bez przemówień. Po prostu wraca.


Rozdział XVIII - Po maturze. Epilog w Klerykowie

Egzaminy skończyły się. Marcin dostał świadectwo dojrzałości i spędził wakacje w Gawronkach, prowadząc gospodarstwo za chorego ojca.

Wraca do Klerykowa już nie jako uczeń - jako człowiek wolny, w cywilnym ubraniu. Pierwszym krokiem jest wizyta u „starej Przepiórzycy", u której mieszkał przez lata. Stara kobieta płacze z radości i wyrzuca mu, że tak długo nie przychodził.

Na tym kończy się powieść. Nie ma triumfalistycznego finału, nie ma przemówień o Polsce. Jest tylko młody człowiek, który skończył szkołę i wie, kim jest. Praca Syzyfa - praca rosyjskich pedagogów, żeby go wynaradowić - okazała się daremna.


Motywy i tematy

Rusyfikacja - systematyczny, wieloletni proces, który uderza nie pałką, ale monotonią: codzienną modlitwą po rosyjsku, rosyjskim podręcznikiem historii, rosyjską nagrodą za donos.

Tożsamość i wynaradawianie - Marcin przez kilka lat naprawdę się zmienia. To nie jest opowieść o nieugiętym bohaterze, ale o kimś, kto ulega - i wraca.

Literatura jako broń - jeden wiersz Mickiewicza mówi więcej niż lata lekcji historii. Sieger recytuje „Redutę Ordona" i nie trzeba nic więcej.

Praca daremna i praca sensowna - rusyfikatorzy to prawdziwi Syzyf. Uczniowie, którzy jak Radek od początku wiedzą, kim są, toczą głaz pod górę bez złudzeń - i docierają.

Zobacz również: