Syzyfowe prace – opracowanie i streszczenie
Informacje ogólne
„Syzyfowe prace" to powieść Stefana Żeromskiego wydana w 1897 roku pod pseudonimem Maurycy Zych. Tytuł odwołuje się do mitu o Syzyfie – królu skazanym na wieczne wtaczanie głazu na górę, z którego ten za każdym razem stacza się z powrotem. U Żeromskiego Syzyfem są rusyfikatorzy: ich praca wynaradawiania polskich uczniów jest z góry skazana na porażkę, choć trwa latami i pochłania ogromny wysiłek.
Powieść rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku, w czasach nasilonej rusyfikacji po upadku powstania styczniowego (1863). Akcja toczy się w dwóch miejscach: wiejskiej szkółce w Owczarach i gimnazjum klasycznym w fikcyjnym Klerykowie (wzorowanym na Kielcach). Główny bohater, Marcin Borowicz, przez kilkanaście lat szkolnych przechodzi przez systematyczny proces wynarodowienia – i ostatecznie go odrzuca.
Streszczenie
Rozdziały I–II – Owczary. Pierwsze kroki w rosyjskiej szkole
Marcin Borowicz ma osiem lat, gdy rodzice wożą go saniami do szkoły w Owczarach. Zima jest mroźna, matka płacze przez całą drogę, ojciec udaje dobry humor. Chłopiec rozumie, że coś złego się dzieje, zanim jeszcze wie, co to jest szkoła.
Owczary to wiejska szkółka prowadzona przez nauczyciela Wiechowskiego – nudnego człowieka, który od rana do wieczora wygląda przez okno, podczas gdy uczniowie sami między sobą ćwiczą rosyjski alfabet. Na pierwszej lekcji Marcin słyszy, jak kolega Michcik z dumą recytuje wiersz po rosyjsku. Sam nie rozumie ani słowa.
Noc pierwsza jest katastrofalna. Gdy rodzice odjechali, Marcin wybiega za sankami w ciemność, potyka się, upada w śnieg i wrzeszczy. Następnego ranka siada w ławce i zaczyna się uczyć. Nie ma innego wyjścia.
Rozdział III – Kleryk. Egzaminy wstępne
Kilka lat później Marcin jest gotów do gimnazjum. Rodzice przyjeżdżają do Klerykowa – miasta z prawdziwym budynkiem szkolnym, korytarzami wyłożonymi piaskowcem i legendarnym pedlem zwanym „panem Pazurem", który przez dwadzieścia pięć lat służby zapomniał i polskiego, i rosyjskiego, i porozumiewa się gestami.
Egzamin jest krótki i upokarzający: kilka zdań po rosyjsku, wiersz z pamięci, rozbiór gramatyczny. Większość małych „Polaczków" milknie przy pytaniach zadawanych z zaskoczenia. Marcin daje sobie radę.
Rozdział IV – Pierwszy rok w Klerykowie. Matka jeszcze żyje
Pani Borowiczowa zostaje w mieście na kilka dni i odprowadza syna na pierwsze popołudniowe lekcje. Marcin zamieszkuje na stancji i zaczyna naukę. System jest prosty i brutalny: wszystko po rosyjsku, polszczyzna zabroniona w murach szkoły, religia wykładana cyrylicą. Chłopiec uczy się przy świetle świecy, siedząc na starych belkach w ogrodzie za szkołą.
Rozdział V – Nauka i pierwsze dostosowanie
Po zdaniu do pierwszej klasy Marcin siada do nauki z nową bezwzględnością wobec siebie. Zakuwa historię świętą od tytułu rozdziału do ostatniego słowa. Szkoła pochłania go całego. Dom staje się wspomnieniem.
Rozdział VI – Urlop i powrót do domu
Na Zielone Świątki Marcin dostaje dwudniowy urlop. Razem z matką wracają do Gawronek – wózkiem przez pola, o zachodzie słońca. Ojciec jest szczęśliwy, dom wygląda jak zawsze. Ale coś się zmieniło – Marcin obserwuje rodziców jakby z dystansu.
Rozdział VII – Zaniedbanie. Śmierć matki
Po promocji do pierwszej klasy Marcin zaniedbuje się. Latem tego roku umiera jego matka. Na pogrzebie usiłuje demonstracyjnie płakać – wrzeszczy, rzuca się za trumną – bo wie, że tak wypada. Dopiero gdy ojciec prowadzi go do pustego pokoju matki, gdzie jeszcze stoi nieposłane łóżko i spluwaczka z reszkami piasku, dziecko czuje, co naprawdę stracił.
Od tej chwili jest sam. Ojciec pyta już tylko o oceny. Marcin zaprzyjaźnia się z Wilczkiem, łobuzem i mistrzem ściągania, i dwa lata spędza w tym towarzystwie.
Rozdział VIII – Profesor Leim
Gospodarzem pierwszej klasy jest profesor Leim – stary Niemiec, od pokoleń spolonizowany. Na co dzień służy systemowi: karze za polszczyznę, donosi na winnych. W domu mówi po polsku. Jego córki organizują tajne odczyty zakazanej literatury, korzystając z jego własnej biblioteki. W dni galowe Leim paraduje przez miasto w mundurze z medalem „za uśmierzenie polskiego buntu". Szewc na rogu wybucha śmiechem.
Rozdział IX – Stancja pani Przepiórkowskiej. Pistolet
Przez dwa lata Marcin mieszka na stancji pani Przepiórkowskiej, ucząc się jako tako. Wiosną chłopcy wymykają się do zarośli i strzelają ze starego pistoletu przywiezionego przez Szwarca. Proch kupują po kryjomu od rezerwisty.
Rozdział X – Wakacje w Gawronkach. Dubeltówka
Po przejściu do piątej klasy Marcin spędza wakacje u ojca, który coraz bardziej się starzeje. Dom niszczeje – talerze powyszczerbiane, ogród zarósł, tam gdzie kiedyś były klomby, teraz ryją prosięta. Ojciec wręcza synowi dubeltówkę i wysyła pilnować kosiarzy. To nowe zaufanie.
Rozdział XI – Nowy zarząd. Rusyfikacja na nowym poziomie
Po powrocie z wakacji Marcin zastaje w gimnazjum nowe twarze. Dyrektor Kriestoobriadnikow, inspektor Zabielski i nauczyciel historii Kostriulew są agresywniejsi niż poprzednicy. Zabielski wprowadza nocne rewizje na stancjach, książki meldunkowe i sieci donosicieli. Jednocześnie organizuje kółka literackie do studiowania rosyjskiej poezji. Marcin daje się wciągnąć.
Rozdział XII – Andrzej Radek
Jednego z ostatnich dni gorącego sierpnia drogą do Klerykowa idzie piechotą Jędruś Radek. Ma na sobie mundur przerobiony z farbowanej kapoty, buty z żółtą cholewą zamazaną domowym czernidłem z węgla i mleka. Tornister odparzał mu plecy. Radek jest ubogi, pierwszy w swojej wsi, który dorwał się do nauki. Idzie z determinacją. Ta postać będzie przez kolejne rozdziały milczącym kontrastem dla Marcina.
Rozdział XIII – Klasa szósta. Kółko literackie
W szóstej klasie klasa dzieli się na dwa obozy. Pierwszy – skupiony wokół inspektora – to tak zwani „literaci", studiujący rosyjską literaturę na zebraniach u Zabielskiego. Marcin odgrywa w tym obozie niemałą rolę. Na zebraniach czytają Puszkina, Lermontowa, Gogola. Marcin zatraca się w tej literaturze szczerze – jest w niej coś pięknego. I właśnie dlatego jest niebezpieczne.
Rozdział XIV – Kostriulew i Walecki „Figa"
W siódmej klasie pojawia się Walecki, zwany „Figą" – siedemnastolatek tak drobny, że biorą go za trzecioklasistę. Uczy się znakomicie, odpowiada z hardością graniczącą z zuchalstwem. Każde pytanie nauczyciela traktuje jak wyzwanie. Marcin stale go drażni – bo Walecki jest odporny na wszystko, co Marcina zdołało zmienić.
Rozdział XV – Bernard Sieger
Na początku trzeciego kwartału siódmej klasy pojawia się nowy uczeń: Bernard Sieger, wydalony z warszawskiego gimnazjum za „nieprawomyślność". Sieger mieszka u Kostriulewa i jest pod stałym nadzorem – rewidują mu tornister, wzywają do odpowiedzi bez kolejki. On znosi to wszystko z wyrazem uprzejmej drwiny na twarzy i nie wychodzi z równowagi ani razu.
Rozdział XVI – Stary Browar i dojrzewanie ósmej klasy
Ósmoklasiści zbierają się w Starym Browarze – zaniedbanej posesji przy wjeździe na przedmieście. Olbrzymie puste mury, głębokie kałuże, podwórze brukowane marmurowymi płytami. Tu rozmawia się o wszystkim, co nie może paść w murach szkoły.
Rozdział XVII – Matura. Scena z Redutą Ordona
Wielkanoc minęła. Ósmoklasiści kują do matury z zapamiętaniem, mało śpią, mało jedzą. W parku przy źródle, na kamiennych ławkach wrośniętych w ziemię, siada codziennie Marcin.
A potem Sieger recytuje „Redutę Ordona". Klasa milknie. Marcin milknie. Coś, co przez kilka lat przykrywała warstwa rosyjskich słów i rosyjskich obyczajów, nagle wraca. Nie dramatycznie, bez przemówień. Po prostu wraca.
Rozdział XVIII – Po maturze. Epilog w Klerykowie
Egzaminy skończyły się. Marcin wraca do Klerykowa już nie jako uczeń – jako człowiek wolny, w cywilnym ubraniu. Pierwszym krokiem jest wizyta u starej pani Przepiórkowskiej. Stara kobieta płacze z radości. Na tym kończy się powieść – bez triumfalistycznego finału, bez przemówień o Polsce. Jest tylko młody człowiek, który wie, kim jest.
Bohaterowie
Marcin Borowicz
Główny bohater i zarazem postać najbardziej złożona w powieści. Jedynak szlacheckiej rodziny z Gawronek, bystry i pracowitiy, ale podatny na wpływy środowiska. Jego droga to stopniowe wynaradawianie się – nie przez przemoc, lecz przez codzienną monotonię systemu.
Marcin nie jest bohaterem, który walczy. Przez większość powieści po prostu się przystosowuje: uczy się po rosyjsku, wchodzi do kółka literackiego, czyta Puszkina z prawdziwym zainteresowaniem. Żeromski pokazuje, że wynaradawianie nie wymaga łamania człowieka – wystarczy kilka lat odpowiednio zorganizowanego życia szkolnego.
Przełom następuje pod wpływem recytacji Reduty Ordona przez Siegera. Scena ta nie wyzwala w Marcinie nagle patrioty – raczej przypomina mu, co w nim było, zanim to przykrył. Finał powieści nie jest tryumfem, ale powrotem do siebie.
Śmierć matki to drugi – obok sceny Reduty – węzłowy punkt w jego dojrzewaniu. Dopiero widok pustego pokoju mamy, nieposłanego łóżka i porzuconej spluwaczki sprawia, że Marcin naprawdę poczuje, co stracił.
Andrzej (Jędruś) Radek
Pojawia się późno – w rozdziale XII – ale jest postacią o najsilniejszym charakterze. Syn chłopski, biedny, idący do Klerykowa piechotą w rozklekotanych butach z domowym czernidłem. Wszystko, co ma, zdobył ciężką pracą.
Radek nie potrzebuje przechodzić przez kryzys tożsamości, bo nigdy nie stracił gruntu pod nogami. Nie ma złudzeń co do systemu, nie daje się wciągnąć w kółka literackie. Wie, kim jest i po co tu przyszedł. W zestawieniu z Marcinem pełni funkcję kontrastu: pokazuje, że te same szkoły, ci sami nauczyciele i ta sama presja nie działają na każdego tak samo.
Bernard Sieger
Tajemniczy, wydalony z Warszawy za „nieprawomyślność". Żeromski nie wyjaśnia szczegółów – wie o nim tyle, ile wiedzą uczniowie. To zabieg celowy: Sieger jest prawie figurą symboliczną, człowiekiem, który wchodzi do systemu już „od zewnątrz", z gotową odpornością.
Jego sposób funkcjonowania w gimnazjum to mistrzowska demonstracja biernego oporu: nie buntuje się jawnie, nie prowokuje, po prostu nie daje się wciągnąć. Wyraz uprzejmej drwiny na twarzy podczas codziennych rewizji tornistra mówi więcej niż jakikolwiek protest.
Kulminacja – recytacja Reduty Ordona – jest jego jedynym wielkim gestem. I wystarczy.
Profesor Leim
Jeden z najbardziej niejednoznacznych bohaterów. Z zewnątrz: służbista w mundurze z medalem za uśmierzenie polskiego buntu, karzący uczniów za polszczyznę. W domu: rozmawia po polsku, przechowuje zakazane księgi, a jego córki organizują tajne wieczory z polską literaturą korzystając z jego własnej biblioteki.
Leim to portret kolaboracji z wyboru – człowieka, który wybrał przeżycie i stabilność, ale nie wyzbył się tożsamości do końca. Żeromski nie ocenia go wprost. Szewc wybucha śmiechem na widok medalu – i to wystarczy za ocenę.
Walecki „Figa"
Drobny, siedemnastoletni twardziel. Wygląda jak trzecioklasiśta, zachowuje się jak ktoś, kto dawno przestał bać się nauczycieli. Na każdą uwagę odpowiada sarkazmem albo „znamiennym chrząknięciem". Jedyną osobą, której naprawdę słucha, jest matka – choć ta kontroluje go szczegółowo i wychowuje go w stałym napięciu między wiarą a patriotyzmem.
Walecki jest odporny na wszystko, co stępiło Marcina. Ironia polega na tym, że ta odporność nie bierze się z wolności, lecz z rygorystycznej, domowej kontrindoktrynacji.
„Biruta" (Anna Stogowska)
Szkolna miłość Marcina w klasie ósmej. Córka rosyjskiego lekarza wojskowego i Rosjanki, która – ze miłości do polskiego miasta i polskich sąsiadów – sama stała się Polką głębiej niż niejeden urodzony w Krakowie. Matka zdążyła zaszczepić w Annie całkowite odrzucenie rosyjskości, zanim sama umarła.
„Biruta" żyje w permanentnym rozdarciu: w szkole musi chodzić do cerkwi jako prawosławna, w domu jest Polką z ducha. Ojciec – hazardzista, coraz bardziej zaniedbany – zmusza ją do pozornego posłuszeństwa wobec systemu, bo inaczej straciłby pracę. To postać tragiczna: najbardziej polska w powieści, a zarazem nosząca rosyjskie papiery.
Jej relacja z Marcinem to historia miłości wymienianej wyłącznie spojrzeniami – bez słów, bez wyznań. Kończy się równie cicho, jak się zaczęła.
Pani Borowiczowa
Matka Marcina umiera w rozdziale VII, ale jej obecność jest odczuwalna przez całą powieść. Ciepła, trochę chorowita kobieta, która oddaje syna szkole z płaczem i z poczuciem, że to konieczność. Jej śmierć jest dla Marcina prawdziwą stratą – ale nie rozumie tego od razu. Rozumie to dopiero w pustym pokoju, patrząc na nieposłane łóżko.
Pan Walenty Borowicz
Ojciec – pracowity szlachcic, który po śmierci żony prowadzi gospodarstwo sam, z coraz większym trudem. Kocha syna, ale kontakt między nimi ogranicza się do pytania o oceny i do wysłania pieniędzy na czesne. Nie jest złym ojcem. Po prostu nie wie, jak rozmawiać.
Wiechowski
Nauczyciel w Owczarach. Zmęczony i bezwolny – nie tyle zły, ile nieobecny. Siedzi na katedrze, wygląda przez okno i pozwala, żeby uczniowie uczyli się sami. System rusyfikacyjny działa przez niego, ale raczej wbrew jego osobowości niż z jego inicjatywy.
Inspektor Zabielski
Efektywny rusyfikator w Klerykowie. Inteligentny w odróżnieniu od swojego poprzednika: wie, że samą pałką niczego nie osiągnie, więc dołącza miękką siłę – kółka literackie, wieczory z rosyjską poezją, pozory wspólnoty. Marcin przez jakiś czas naprawdę w to wpada.
Kostriulew
Nauczyciel historii. Rusyfikator bez ambicji i bez finezji – jego lekcje to rosyjskie dzieje wykładane jako jedyne ważne, reszta jako tło. Nie interesuje go efekt, tylko procedura.
Pan Pazur
Pedel gimnazjalny. Postać komiczna i zarazem smutna – przez dwadzieścia pięć lat służby zapomniał obu języków i porozumiewa się gestykulacją, przymykaniem oczu i „trąbieniem na nosie". Gdy nowy zarząd przykręca śrubę, pan Pazur po prostu milknie.
Czas i miejsce akcji
Powieść rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku, kilkanaście lat po upadku powstania styczniowego. Żeromski nie podaje konkretnych dat, ale realia – rusyfikacja szkół, zakaz polszczyzny, rosyjskie rytuały szkolne, medale za uśmierzenie buntu – jednoznacznie wskazują na epokę po 1863 roku.
Miejsca akcji to dwie fikcyjne lokalizacje. Owczary to mała wiejska szkółka, symbol rusyfikacji w terenie, gdzie system działa przez zaniedbanie i nudę, nie przez represję. Kleryk (Kielce) to miasto z prawdziwym klasycznym gimnazjum, rosyjską administracją i rozbudowanym systemem nadzoru. Pomiędzy nimi – Gawronki, szlachecki folwark rodziców Marcina – dom, do którego chłopiec wraca coraz rzadziej i coraz bardziej obco.
Problematyka
Rusyfikacja i jej mechanizmy
Żeromski nie pokazuje rusyfikacji jako brutalnego gwałtu – choć przemoc też jest obecna (kary cielesne, donoszenie, rewizje). Najciekawsze w powieści jest to, że system działa przede wszystkim przez monotonię: modlitwa po rosyjsku rano, lekcja historii „rosyjskiej z powszechną", wiersz zadany do pamięci w obcym języku. To nie jest terror – to jest woda drążąca skałę. Marcin nie jest bity. On po prostu powoli staje się kimś innym.
Tożsamość narodowa i jej utrata
Powieść zadaje pytanie rzadko podejmowane w literaturze patriotycznej: co się dzieje z człowiekiem, który nie walczy i nie pada heroicznie – tylko po prostu, przez lata, przestaje być sobą? Marcin jest takim człowiekiem. To nie jest opowieść o zdradzieckim kolaborancie. To opowieść o kimś, kto pod wystarczająco długą presją zaczyna myśleć kategoriami narzuconymi przez system – i nie zdaje sobie z tego sprawy.
Rola literatury i języka
Scena recytacji Reduty Ordona jest ideologicznym centrum powieści. Jeden wiersz w ojczystym języku robi więcej niż lata lekcji historii w obcym. To argument Żeromskiego za literaturą polską jako narzędziem przetrwania – nie w sensie propagandowym, ale egzystencjalnym. Język jest tożsamością; kto traci język, traci siebie.
Paradoks polega na tym, że Marcin przez lata z zainteresowaniem czyta Puszkina i Lermontowa. Żeromski nie twierdzi, że rosyjska literatura jest zła – twierdzi, że zastępowanie nią własnej tradycji jest śmiertelnie niebezpieczne.
Praca organiczna i jej granice
Powieść mieści się w nurcie pozytywistycznym – ale Żeromski jest wobec pozytywizmu krytyczny. „Praca u podstaw", którą można by dostrzec w postaciach takich jak Radek czy pani Stogowska, jest pokazana bez entuzjazmu. Radek idzie do szkoły w zniszczonych butach nie dlatego, że wierzy w postęp, lecz dlatego, że nie ma innego wyjścia. To realizm bez złudzeń.
Wina i odpowiedzialność
Kto jest winny wynaradawiania Marcina? Rusyfikatorzy – oczywiście. Ale też Wiechowski, który uczył przez ziewanie. I ojciec, który pytał tylko o oceny. I sam Marcin, który dał się wciągnąć. Żeromski rozkłada odpowiedzialność szeroko i nie wskazuje jednego winowajcy.
Motywy literackie
Motyw drogi i dojrzewania
Powieść jest powieścią inicjacyjną – śledzi bohatera od dzieciństwa do dorosłości. Droga Marcina to nie klasyczne dojrzewanie ku mądrości, lecz powolne zagubienie i odzyskanie siebie. Każdy etap szkolny to kolejna warstwa nałożona na pierwotną tożsamość.
Motyw szkoły jako instytucji opresji
Szkoła w Syzyfowych pracach nie jest miejscem nauki – jest aparatem ideologicznym. Każdy jej element, od modlitwy po rytuał sprawdzania obecności po rosyjsku, służy jednemu celowi: wymazaniu polskości. Żeromski opisuje to bez przesady i właśnie ta spokojna precyzja jest przerażająca.
Motyw matki i domu
Śmierć matki jest utratą ostatniego kotwiczenia Marcina w świecie sprzed szkoły. Dom w Gawronkach niszczeje równolegle z tożsamością bohatera – nieprzypadkowo. Gdy Marcin wraca po maturze, ogród jest zarośnięty i zaorany przez prosięta. To samo działo się z nim samym.
Motyw sobowtóra i kontrastu
Radek i Sieger pełnią w powieści funkcję sobowtórów Marcina – postaci, które przeszły przez ten sam system i zachowały siebie. Ich obecność jest dla Marcina lustrem: pokazuje, że to, co mu się przydarzyło, nie było nieuchronne.
Motyw syzyfowy
Tytuł jest jednocześnie kluczem interpretacyjnym. Rusyfikatorzy to Syzyf – pracują bez przerwy i bez skutku. Ale po pewnym czasie czytelnik zaczyna się zastanawiać, czy Syzyfem nie jest też sam Marcin, mozolnie wracający do polskości po latach wynaradawiania. Albo Radek, dźwigający edukację na plecach w dosłownym sensie. Żeromski tytułem otwiera więcej znaczeń niż zamyka.
Język i styl
Żeromski pisze językiem bogatym, miejscami poetyckim – opisy przyrody mają swój własny rytm, który wyraźnie odróżnia się od scen szkolnych. Jesień w Klerykowie, wiosna za kanałem, upał drogi do szkoły – krajobraz nie jest tłem, lecz nośnikiem emocji bohaterów.
Dialogi są oszczędne i trafne. Mało tu długich przemówień – bohaterowie mówią skrótowo, a ich milczenia mówią jeszcze więcej (scena z Birutą w parku).
Humor pojawia się rzadko, ale jest: pan Pazur komunikujący się wyciąganiem języka, szewc wybucha śmiechem na widok medalu Leima, Michcik recytujący rosyjski wiersz z dumą człowieka, który zdążył zapomnieć, że jest Polakiem. To nie jest komizm dla komizmu – Żeromski używa go, żeby ośmieszyć system, nie ludzi.
Narracja jest trzecioosobowa, ale bliska bohaterowi – czytelnik widzi świat oczami Marcina, choć narrator zachowuje dystans i pozwala sobie na komentarze.
Kontekst historyczny i literacki
Powieść powstała w szczytowym momencie rusyfikacji ziem polskich pod zaborem rosyjskim. Po upadku powstania 1863 roku carskie władze systematycznie likwidowały polskie instytucje: polskojęzyczne szkoły, administrację w języku polskim, a nawet nabożeństwa po polsku. Gimnazja klasyczne – jak to w Klerykowie – były pod bezpośrednim nadzorem rosyjskiego ministerstwa oświaty.
Żeromski w momencie pisania powieści miał za sobą własne doświadczenie z rosyjskim systemem szkolnym: uczył się w Kielcach (stąd Kleryk) i wiedział, o czym pisze, od wewnątrz. „Syzyfowe prace" nie są dokumentem historycznym, ale korzystają z bardzo konkretnej autobiograficznej wiedzy o tym, jak system działa od środka.
W kontekście literackim powieść łączy elementy pozytywistyczne (realizm, temat edukacji, postać Radka jako reprezentanta ludu) z Młodopolską wrażliwością (liryczne opisy przyrody, psychologizacja bohatera, pesymizm wobec zbiorowych ideałów). Żeromski stoi dokładnie na granicy tych dwóch epok – i to widać w każdym rozdziale.
Gatunek i kompozycja
„Syzyfowe prace" to powieść edukacyjna (Bildungsroman) z wyraźnym wątkiem społeczno-politycznym. Osiemnaście rozdziałów odpowiada kolejnym etapom szkolnym Marcina – kompozycja jest linearna i chronologiczna, bez retrospekcji. To celowy zabieg: czytelnik widzi narastanie procesu wynaradawiania w czasie rzeczywistym, bez możliwości cofnięcia się.
Kulminacja w rozdziale XVII (recytacja Reduty Ordona) jest przygotowywana długo – przez wiele rozdziałów pojawia się Sieger, stopniowo budując swoją pozycję jako ktoś odporny na system. Gdy w końcu działa, efekt jest tym mocniejszy.
Epilog (rozdział XVIII) jest celowo wyciszony. Żeromski mógł napisać scenę tryumfu, manifestu, powrotu do polskości z fanfarami. Wybrał obraz starej pani Przepiórkowskiej płaczącej z radości i chłopca w cywilnym ubraniu. To dużo mądrzejszy finał.