Medaliony – streszczenie

Zofia Nałkowska · Literatura wojny i okupacji

Dlaczego "Medaliony" wciąż robią wrażenie

Osiem krótkich tekstów. Osiem świadectw. I jedno zdanie na wstępie, które zapamiętuje się na całe życie: "Ludzie ludziom zgotowali ten los". Zofia Nałkowska nie musiała niczego dopisywać ani upiększać. Jako członkini Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce jeździła po kraju, przesłuchiwała świadków i oglądała miejsca zbrodni na własne oczy. "Medaliony" to zapis tego, co zobaczyła i usłyszała, spisany z chirurgiczną precyzją, bez ani jednego zbędnego słowa.

To właśnie ta oszczędność robi największe wrażenie na współczesnym czytelniku. Zamiast patosu i wielkich słów o wojnie dostajemy suche relacje, cytaty z przesłuchań, zdania wypowiedziane przez zwykłych ludzi, którzy przeżyli piekło i próbują je opowiedzieć własnym, prostym językiem. Nałkowska nie ocenia, nie komentuje nadmiernie, po prostu pozwala mówić faktom. I właśnie dlatego ten tekst uczy więcej o naturze zła niż niejeden podręcznik historii.

Dla dzisiejszego maturzysty "Medaliony" to lektura trudna emocjonalnie, ale kluczowa. Pokazuje, jak zwyczajni ludzie, lekarze, profesorowie, sąsiedzi, stawali się sprawcami albo biernymi świadkami zbrodni. Uczy też czegoś ważnego o pamięci: że każde świadectwo, nawet najkrótsze, ma znaczenie i nie wolno pozwolić, by takie historie zniknęły.

Streszczenie szczegółowe "Medalionów"

Zbiór nie ma tradycyjnych rozdziałów. Składa się z ośmiu osobnych opowiadań, właściwie reportaży, z których każde jest osobnym "medalionem", czyli portretem jednej historii lub jednego świadka. Poniżej znajdziesz streszczenie każdego z nich po kolei, w takiej kolejności, w jakiej występują w zbiorze.

Profesor Spanner

Narratorka wraz z komisją po raz drugi odwiedza teren gdańskiego Instytutu Anatomicznego. Towarzyszy im dwóch starszych profesorów, dawnych kolegów Spannera. W piwnicy leżą setki nagich zwłok w kamiennych sarkofagach, głowy odcięte równo, jakby z kamienia. W innych kadziach osobno leżą same głowy. Komisja ogląda też czerwony budynek zwany Palarnią: kotły z ludzkim tłuszczem, skrzynię z płatami ludzkiej skóry, gotowe kawałki mydła na stole.

Kluczowym fragmentem opowiadania jest zeznanie młodego gdańszczanina, byłego pomocnika preparatora, zatrudnionego przez Spannera do pracy przy zwłokach. Chłopak opowiada rzeczowo, ze szczegółami: jak studenci oddzielali tłuszcz od kości, jak profesor Spanner miał tajną recepturę na mydło, jak trupy przywożono z więzień, obozów koncentracyjnych i szpitala psychiatrycznego, a gdy ich brakowało, Spanner pisał do burmistrzów, żeby nie grzebać zwłok skazańców. Świadek opisuje też poświęcenie gilotyny w gdańskim więzieniu, na które zabrano go wbrew jego woli.

Po południu zeznają obaj starzy profesorowie, koledzy Spannera. Obaj twierdzą, że o fabryce mydła nic nie wiedzieli. Zapytani, czy mogliby podejrzewać Spannera o taki czyn, odpowiadają różnie. Jeden uznaje, że mógł to przewidzieć, bo Spanner był karnym członkiem partii nazistowskiej. Drugi tłumaczy to niedoborem tłuszczów w Niemczech i "dobrem państwa". Żaden z nich nie wyraża jednoznacznego potępienia.

Dno

Bohaterką jest starsza, zmęczona kobieta, która straciła w wojnie całą rodzinę: syna, który nie wrócił z niewoli, córkę zaangażowaną w konspirację, i męża, po którym ślad urywa się w obozie w Pruszkowie. Kobieta opowiada o pobycie w Ravensbrück, gdzie więźniarki były maltretowane przez niemieckich lekarzy poddawane bolesnym eksperymentom i zastrzykom.

Potem trafia do fabryki amunicji w innym obozie. Opisuje dwunastogodzinne zmiany, głód, apele na mrozie, bunkry karne, w których więźniarki musiały stać całą noc bez jedzenia i ubrania. Wspomina też, jak zdesperowane, umierające z głodu kobiety w nocy sięgały po mięso zmarłych towarzyszek, i jak strażniczki SS z premedytacją znęcały się nad chorymi i umierającymi, nie wierząc, że naprawdę umierają.

Najbardziej poruszający fragment to opis transportu w bydlęcych wagonach: sto kobiet stłoczonych bez wody i możliwości usiąścia przez siedem dni. Podczas jednego z postojów niemiecki oficer z innego pociągu każe otworzyć wagon, przerażony tym, co zobaczył. Mężczyzn w sąsiednich wagonach było już wtedy po kilkudziesięciu uduszonych w każdym. Po ponownym zaplombowaniu wagonu kilka kobiet dostało obłędu z wyczerpania i zostało zastrzelonych zaraz po przyjeździe do Ravensbrück.

Kobieta cmentarna

Akcja rozgrywa się na warszawskim cmentarzu, graniczącym bezpośrednio z murem getta. Droga na cmentarz z miejsca żywych powoli zamienia się w miejsce umarłych, tuż obok, za murem, wciąż trwa Zagłada. Nad grobami unosi się dym z pożarów, słychać odgłosy strzałów i warkot samolotów.

Kobieta pilnująca grobów, do niedawna spokojna i pogodzona ze śmiercią jako czymś naturalnym, teraz jest odmieniona: przerażona, wyniszczona, z twarzą pomarszczoną od bezsenności. Opowiada, jak dzień i noc słychać krzyki zza muru, jak ludzie skaczą z okien płonących kamienic, czasem z małymi dziećmi na rękach, żeby uniknąć śmierci w ogniu. Powtarza przy tym zasłyszane opinie o Żydach, które sama przyjmuje bezkrytycznie, mimo że chwilę wcześniej mówi o nich ze współczuciem.

Wcześniejsza część opowiadania przynosi też historię ekshumowanej młodej kobiety, samobójczyni, która wyskoczyła przez okno po porodzie, oraz jej męża, który się powiesił po przegranej sprawie sądowej przeciwko lekarzom. Oboje zostali w końcu pochowani razem. Nałkowska kontrastuje ten prywatny dramat sprzed lat ze skalą śmierci, jaka dzieje się teraz, tuż za murem.

Przy torze kolejowym

To opowieść zrekonstruowana z relacji naocznego świadka. Podczas transportu do obozu zagłady grupa więźniów wyłamuje deski w podłodze wagonu i próbuje uciec, zeskakując pod pędzący pociąg. Młoda kobieta, jedna z uciekinierów, zostaje ranna w kolano i nie może uciec dalej. Jej mąż, który skoczył razem z nią, ginie na miejscu.

Kobieta zostaje sama na nasypie kolejowym. Przez cały dzień gromadzą się wokół niej okoliczni mieszkańcy, patrzą z daleka, boją się podejść bliżej, bo pomoc uciekinierowi groziła śmiercią. Jeden młody mężczyzna kupuje jej na jej prośbę wódkę i papierosy. Stara wieśniaczka po kryjomu przynosi mleko i chleb. Nikt jednak nie odważa się jej pomóc ani wezwać lekarza.

Kobieta prosi obecnych na miejscu policjantów, żeby ją zastrzelili. Ci wahają się długo, aż w końcu ten sam młody mężczyzna, który wcześniej kupował jej alkohol, bierze od policjanta rewolwer i strzela. Świadkowie zdarzenia są tym poruszeni, bo mieli wrażenie, że temu człowiekowi było jej żal. Ciało kobiety leży przy torach do następnego dnia, aż sołtys każe je pochować razem z pozostałymi zabitymi.

Dwojra Zielona

Do narratorki przychodzi z wizytą niewielka kobieta z czarną przepaską na oku, prowadzona przez życzliwego towarzysza, który stara się załatwić jej szklane oko i sztuczne zęby. Kobieta, Dwojra Zielona (właściwie Rajszer, ale zapisana pod nazwiskiem ojca), opowiada swoją historię z warszawskiej ulicy Stawki, przez getto w Janowie Podlaskim i Międzyrzecu, po obozy Majdanek, Skarżysko Kamienna i Częstochowa.

Straciła męża szewca, zamordowanego w obozie pracy w Małaszewiczach. Podczas jednej z akcji likwidacyjnych czterotygodniowej ukrywała się na strychu bez jedzenia, żywiąc się surową cebulą i suchą kaszą manną. Oko straciła podczas sylwestrowej "zabawy" niemieckich żołnierzy, którzy dla rozrywki zastrzelili sześćdziesiąt pięć osób. Sama próbowała uciekać przez okno i dostała postrzał, który pozbawił ją oka.

W Skarżysku Kamiennym, żeby przeżyć i kupić chleb, sama wyrywała sobie złote zęby i sprzedawała je robotnikom z miasta. Trzynaście miesięcy pracowała tam po dwanaście godzin dziennie, mimo utraty oka i wrzodu, który zagrażał jej ślepotą całkowitą. Doczekała wyzwolenia siedemnastego stycznia tysiąc dziewięćset czterdziestego piątego roku, gdy Niemcy uciekli przed nadchodzącymi wojskami sowieckimi. Na koniec rozmowy wyznaje wprost, że mimo wszystkiego, co przeszła, przez cały czas chciała żyć.

Wiza

Opowiadanie prowadzi kobieta ocalała z obozu, w obozowym pasiastym stroju, z krótko obciętymi włosami. Przeszła na katolicyzm w czasie wojny, choć urodziła się jako Żydówka wychowana przez babkę. Deklaruje, że nie ma niechęci do Żydów, ilustrując to opowieścią o myszkach znalezionych w kartoflu, których nie pozwoliła zabić kotu.

Głównym tematem jej relacji jest tak zwana "wiza", czyli łąka pod lasem, na którą codziennie wypędzano całe bloki więźniarek na cały dzień, bez jedzenia i bez żadnego zajęcia, podczas gdy w barakach trwało sprzątanie. Kobiety, wśród nich Francuzki, Holenderki, Belgijki i wyjątkowo wycieńczone Greczynki, stały tam stłoczone na mrozie, chore, ranne, część z nich umierała na miejscu. Bohaterka opisuje wstrząsającą scenę: pewnego słonecznego dnia skrajnie wyczerpane Greczynki zaczynają śpiewać żydowski hymn narodowy po hebrajsku, głośno i mocno, mimo że fizycznie ledwie trzymają się na nogach. Nazywa to siłą tęsknoty, nie siłą fizyczną.

Kobieta ma złamaną nogę wymagającą operacji, ale odkłada leczenie, bo najpierw chce jeszcze pojechać do Gdańska zobaczyć morze i odwiedzić koleżankę z obozu. Wyznaje, że zawsze modliła się podczas bicia, żeby nie czuć nienawiści do oprawców.

Człowiek jest mocny

Bohaterem jest Michał P., młody, silny fizycznie Żyd z okolic Koła. Zostaje zabrany na roboty do obozu zagłady w Chełmnie, gdzie funkcjonuje pod przykrywką dawny pałac, w którym ofiary rozbierają się, wierząc, że idą do łaźni, po czym są duszone spalinami w hermetycznych samochodach ciężarowych zwanych autami gazowymi. Michał trafia do komanda pracującego przy zwłokach w pobliskim Lesie Rzuchowskim, gdzie musi grzebać, przeszukiwać i okradać ciała ofiar z kosztowności.

Pewnego dnia z nadjeżdżającego samochodu wyrzucone zostają ciała jego żony i dwojga dzieci. Michał kładzie się na zwłokach żony i prosi Niemca, żeby go zastrzelił. Niemiec odmawia, mówiąc słynne słowa, które dały tytuł opowiadaniu: człowiek jest mocny, może jeszcze dobrze popracować, i zmusza go do wstania biciem.

Po dziesięciu dniach pracy w lesie Michałowi udaje się w drodze do obozu rozciąć płachtę samochodu i wyskoczyć w biegu. Mimo strzałów udaje mu się zbiec, ukryć w stodole, a potem trafić do przychylnego, nienazwanego chłopa, który go karmi i pomaga ukryć tożsamość. Na koniec komisja odwiedza wraz z nim Las Rzuchowski, miejsce zbiorowych grobów, gdzie rozpoznał ciała swojej rodziny.

Dorośli i dzieci w Oświęcimiu

Ostatnie opowiadanie ma charakter bardziej eseistyczny niż fabularny. Nałkowska podsumowuje mechanizm masowej Zagłady na terenach Polski: mordowanie milionów ludzi w sposób zracjonalizowany i zorganizowany jak przemysł, z pełnym wykorzystaniem mienia i ciał ofiar, ubrań, kosztowności, tłuszczu na mydło, skóry, kości, a nawet włosów na materace.

Przywołuje zeznania ocalałych, między innymi węgierskiego profesora Mansfelda, który przeżył dzięki temu, że nigdy nie łudził się co do swoich szans, oraz krakowskiego lekarza Grabczyńskiego, który podstępem ratował chorych więźniów przed selekcją do komory gazowej. Opisuje też sylwetki najokrutniejszych funkcyjnych obozowych, takich jak August Glass, którzy z premedytacją i bez konieczności zabijali dla przyjemności, mimo że wywodzili się często z marginesu społecznego celowo werbowanego przez partię nazistowską.

Najmocniejszy fragment dotyczy dzieci. Nałkowska opisuje selekcję według wzrostu, gdzie dzieci świadomie prostowały się na palcach, żeby dosięgnąć głową do poprzeczki i zyskać szansę na życie, oraz grupę dzieci czekających na uduszenie w gazie, które uciekały i chowały się po obozie, krzycząc, że nie chcą do gazu i chcą żyć. Opowiada również historię dwóch chłopców uratowanych przez lekarza, który ukrył ich mimo śmiertelnego ryzyka. Cały zbiór zamyka jedna, przerażająca w swojej prostocie scena: dwoje małych dzieci bawiących się patyczkami w piasku, które na pytanie, co robią, odpowiadają, że bawią się w palenie Żydów.

Główni bohaterowie i najważniejsze zagadnienia

Kim są bohaterowie "Medalionów"

  • Narratorka (Zofia Nałkowska): członkini Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich, świadek i dokumentalistka. Nie ocenia wprost, pozwala mówić faktom i cytowanym świadkom.
  • Profesor Spanner: niemiecki lekarz i naukowiec z gdańskiego Instytutu Anatomicznego, twórca fabryki mydła z ludzkiego tłuszczu. Symbol zła ukrytego pod maską nauki i profesjonalizmu.
  • Młody gdańszczanin: były pomocnik preparatora, świadek zeznający rzeczowo i szczegółowo o produkcji mydła, uosabia zwyczajnego człowieka wciągniętego w tryby zbrodni.
  • Matka z opowiadania "Dno": kobieta, która straciła w wojnie całą rodzinę, symbolizuje bezmiar cierpienia matek i żon ofiar.
  • Kobieta cmentarna: dozorczyni cmentarza sąsiadującego z murem getta, przemienia się z osoby spokojnej wobec śmierci w człowieka przerażonego skalą zbrodni tuż obok.
  • Młoda uciekinierka przy torze: Żydówka ranna podczas ucieczki z transportu, porzucona przez otoczenie mimo współczucia, jakie budzi.
  • Dwojra Zielona: kobieta ocalała z kilku obozów, straciła oko, zęby i całą rodzinę, a mimo to zachowuje wolę życia.
  • Bohaterka "Wizy": konwertytka na katolicyzm, świadkini masowego wycieńczenia więźniarek na obozowej "wizie".
  • Michał P.: młody Żyd zmuszony do pracy przy zwłokach w lesie koło Chełmna, stracił żonę i dzieci, uosabia siłę przetrwania wbrew wszystkiemu.
  • Anonimowe ofiary zbiorowe: dzieci, kobiety, więźniowie bez imion, których cierpienie pokazuje skalę Zagłady wykraczającą poza pojedyncze historie.

Co trzeba zapamiętać z "Medalionów"? Najważniejsze motywy i symbole

  • Tytułowy medalion: każde opowiadanie to osobny, wyrazisty portret jednej historii, dokładny i precyzyjny jak wybita w metalu podobizna.
  • Banalność zła: zbrodniarzami stają się zwykli ludzie, lekarze, profesorowie, sąsiedzi, nie potwory z bajek, tylko ludzie wykonujący "swoją pracę".
  • Dehumanizacja ofiar: ciała ofiar traktowane są jak surowiec przemysłowy, na mydło, skórę, tłuszcz, kości, co pokazuje skrajne odczłowieczenie systemu Zagłady.
  • Rola świadka i pamięci: każda relacja, nawet najkrótsza, ma dokumentować prawdę, żeby świat wiedział, co się wydarzyło.
  • Bierność i strach otoczenia: ludzie widzą cierpienie, czasem współczują, ale boją się pomóc, bo grozi za to śmierć.
  • Siła przetrwania: bohaterowie tacy jak Dwojra Zielona czy Michał P. wbrew wszystkiemu chcą żyć, nawet po utracie całych rodzin.
  • Dzieci wobec Zagłady: motyw dziecięcej niewinności zderzonej z okrucieństwem, od selekcji przy poprzeczce po finałową scenę zabawy w palenie Żydów.
  • Zdanie tytułowe całej twórczości Nałkowskiej o wojnie: "ludzie ludziom zgotowali ten los" jako klucz interpretacyjny do całego zbioru, wskazujący na ludzką, nie ponadludzką, naturę zbrodni.
  • Ekonomia Zagłady: organizacja obozów jako przedsiębiorstwo przynoszące realne zyski z pracy i mienia ofiar, co dodatkowo odziera zbrodnię z pozorów ideologicznego szaleństwa.

Zobacz również: