Lalka – streszczenie

Bolesław Prus · Pozytywizm

Informacje ogólne

„Lalka” to powieść Bolesława Prusa (właściwie Aleksandra Głowackiego), pisana w latach 1887-1889 i publikowana początkowo w odcinkach na łamach „Kuriera Codziennego”. Uznawana za najwybitniejsze dzieło polskiego pozytywizmu i jeden z największych romansów polskiej literatury, łączy w sobie precyzyjną kronikę obyczajową Warszawy lat siedemdziesiątych XIX wieku z wnikliwą analizą psychologiczną i gorzką diagnozą społeczną.

Pełny tytuł brzmi „Lalka”, choć autor wahał się między nim a tytułem „Trzy pokolenia” - bo powieść opowiada właśnie o trzech pokoleniach polskich idealistów, którzy kolejno ponoszą klęskę: romantycy (Rzecki i jego idol Napoleon), pozytywista (Wokulski) i kolejne, które nadejdą.

Głównym bohaterem jest Stanisław Wokulski - człowiek urodzony pomiędzy epokami, łączący temperament romantycznego kochanka z praktyką kupca i rozumem naukowca. Jego tragiczna miłość do arystokratki Izabeli Łęckiej stanowi oś dramatyczną powieści, wokół której narastają pytania o klasowe bariery społeczne, sens pracy organicznej i granice ludzkiego poświęcenia. Narratorem pobocznym, prowadzącym pamiętnik, jest Ignacy Rzecki - stary subiekt i przyjaciel Wokulskiego, bonapartysta i człowiek innej epoki, który z rosnącym niepokojem obserwuje los swego protegowanego.


TOM I

Rozdział I - Jak wygląda J. Mincel i S. Wokulski przez szkło butelki

Powieść otwiera się w stylu gawędziarskim i ironicznym: w jednej z warszawskich jadłodajni przy Krakowskim Przedmieściu zbierają się co wieczór mieszczanie - właściciele sklepów, fabrykanci, rentierzy - i przy kolejnych butelkach piwa dyskutują o dwóch tematach równie żarliwie: o polityce europejskiej i o przyszłości sklepu galanteryjnego pod firmą J. Mincel i S. Wokulski.

Wszyscy są zgodni: Wokulski to wariat i awanturnik. Pan Deklewski, fabrykant powozów, i radca Węgrowicz - stały bywalec, który każdą sentencję kończy mruknięciem „wariat! wariat!” - obaj przepowiadają mu bankructwo. Wokulski bowiem, mając w ręku pewny sklep, zostawił go na łasce Opatrzności i wyjechał na wojnę turecką robić majątek. Zresztą i wcześniej jego życiorys był pełen nieregularności: był subiektem, potem trafił na Sybir za udział w powstaniu, wrócił, ożenił się ze starszą wdową po Minclu i przejął sklep, a teraz poleciał na wojnę.

Narrator odsłania stopniowo, że za tymi plotkami kryje się postać niepospolita - człowiek, który nie pasuje do żadnej z gotowych szufladek, jakie oferuje mu społeczeństwo.


Rozdział II - Rzecki i jego wspomnienia

Pan Ignacy Rzecki, stary subiekt sklepu, mieszka od dwudziestu pięciu lat w tym samym pokoiku przy magazynie. Jest człowiekiem innej epoki: wychowanek idealizmu napoleońskiego, uczestnik Wiosny Ludów z 1848 roku, przyjaciel i opiekun Wokulskiego od lat jego młodości. Jego pamiętnik - prowadzony sumiennie, pełen dygresji i troskliwych obserwacji - stanowi jeden z dwóch głosów narracyjnych powieści.

Rzecki opisuje historię Wokulskiego: jako młody człowiek był subiektem u Hopfera, potem zapalił się do nauki i uczęszczał na wykłady w Szkole Głównej, nawiązując przyjaźń z uczonymi i marzycielami. Zesłanie na Syberię za działalność konspiracyjną przerwało tę drogę. Po powrocie ożenił się z wdową po Minclu - ze względów czysto praktycznych, bo wdowa była stara i nieatrakcyjna - i przejął sklep. Wyjazd na wojnę bułgarską w 1877 roku był dla wszystkich zaskoczeniem. Rzecki domyśla się motywu: Wokulski zakochał się w pannie Izabeli Łęckiej i wyjeżdżając, chciał zdobyć pieniądze, które pozwolą mu zbliżyć się do arystokratycznego świata wybranki.

Rzecki maluje Warszawę jako miasto sklerotyczne i pełne drobnych interesów, gdzie ambicje i marzenia grzęzną w rutynie i plotkach. Sam przechowuje w sercu wiarę w odrodzenie Europy pod sztandarem napoleońskim - wiarę, którą wszyscy wokół uważają za dziecinną.


Rozdział III - Pamiętnik starego subiekta

Pamiętnik Rzeckiego przenosi czytelnika wstecz - do czasów młodości Ignacego i jego przyjaciela Katz'a, z którymi razem wyjechali walczyć za wolność na Węgry w 1848 roku. Epizody wojenne - pełne młodzieńczego entuzjazmu i rychłego rozczarowania - malują portret pokolenia, które uwierzyło w wielkie idee i poniosło klęskę. Rzecki stracił przyjaciela Katz'a i wrócił do Warszawy z walizką wspomnień i niezachwianą wiarą w Napoleona.

Wspomnienia te rzucają światło na charakter Rzeckiego: jest człowiekiem głęboko wiernym - przyjaciołom, ideom, pracodawcy. Gdy Wokulski wrócił z Syberii biedny i złamany, to właśnie Rzecki pomógł mu stanąć na nogi, użyczył pieniędzy i znalazł posadę. Ich przyjaźń jest jedną z najpiękniejszych relacji powieści - dwóch samotnych mężczyzn, którzy nigdy nie mówią sobie wprost o uczuciach, ale rozumieją się bez słów.


Rozdział IV - Przechadzka

Wokulski wrócił z Bułgarii. Przywiózł majątek - kilkaset tysięcy rubli, zdobytych dostawami dla armii rosyjskiej. Sklep jest teraz bogato wyposażony, subiektów przybyło, powóz błyszczy przed wejściem. Ale Wokulski chodzi niespokojny, roztargniony, jakby pieniądze nie sprawiały mu żadnej przyjemności.

Marcowa niedziela, puste ulice Warszawy. Wokulski wychodzi na przechadzką i mimowolnie kieruje kroki ku Łazienkom. Tam, na wystawie sklepu z kwiatami, dostrzega pannę Izabelę Łęcką - i świat się dla niego zatrzymuje. Prus opisuje tę scenę z wielką precyzją: Wokulski widzi kobietę o niezwykłej urodzie, wyniosłą, lekko znudzoną, obracającą w palcach gałązkę różanecznika. Wraca do domu jak we śnie. Odtąd wszystkie jego decyzje będą podporządkowane jednej obsesji.


Rozdział V - Dawne znajomości

Wokulski zaczyna systematycznie szukać sposobu, by zbliżyć się do Łęckich. Rodzina ta należy do zbiedniałej arystokracji: pan Tomasz Łęcki jest człowiekiem starej daty, dumnym ze swego herbu i zupełnie bezradnym wobec ekonomicznej rzeczywistości; jego córka Izabela żyje w przekonaniu, że świat jest jej winien elegancję i adorację. Oboje mają długi, żyją ponad stan, sprzedają kolejne pamiątki familijne.

Wokulski przez wspólnych znajomych, przez subtelne manewry towarzyskie, przez ofiarność finansową wobec arystokratycznych towarzystw dobroczynności - stopniowo toruje sobie drogę do salonów. Rzecki obserwuje te zabiegi z rosnącym niepokojem. „Jeśli on naprawdę kocha tę pannę - myśli stary subiekt - to jest zgubiony.”


Rozdział VI - Wzruszenia

Wokulski po raz pierwszy odwiedza Łęckich oficjalnie. Salon Łęckich to osobny świat: goście mówią po francusku, dyskutują o operach i balach, traktują kupca z uprzejmą wyniosłością. Izabela jest dla Wokulskiego chłodna i kurtuazyjna - nie odtrąca go, ale też nie dopuszcza bliżej. Ta dwuznaczność będzie jej stałą strategią przez całą powieść.

Wokulski wraca do domu oszołomiony i nieszczęśliwy. Rozumie, że między nim - synem sprzedawcy, subiektem, kupcem - a nią istnieje przepaść, której nie przekroczy żadne bogactwo. A jednak nie potrafi się wycofać.


Rozdział VII - Gruby interes

Finansowe kłopoty Łęckich pogłębiają się. Pan Tomasz musi sprzedać rodzinne srebra i serwis. W tym miejscu pojawia się baron Krzeszowski - bogatszy kawaler, który mógłby być partią dla Izabeli, gdyby nie fakt, że jest żonaty (acz w trakcie separacji). Towarzystwo Łęckich tworzą różni adoratorzy i krewni, wśród nich Starski - przystojny elegant bez grosza przy duszy, z którym Izabela flirtuje w sposób wyraźny, co Wokulski obserwuje z bólem.

Rzecki, który musi zarządzać sklepem pod nieobecność Wokulskiego, kręci głową. Sklep prosperuje, ale szef myśli tylko o pannie Łęckiej.


Rozdział VIII - Miłość

Wokulski zdobywa się na krok odważniejszy: za pośrednictwem prezesowej Zasławskiej, starszej damy z arystokracji, która go polubi i uzna za człowieka wartościowego, zostaje zaproszony do szerszego towarzystwa. Prezesowa Zasławska to postać ważna: inteligentna, wolna od snobizmu, widzi Wokulskiego takim, jakim jest, i szczerze mu sprzyja.

Wokulski finansuje też różne przedsięwzięcia dobroczynne, subwencjonuje artystów i uczonych - między innymi doktora Szumana i młodego wynalazcę Ochockiego, który marzy o skonstruowaniu maszyny latającej. Te kontakty odsłaniają kolejny wymiar Wokulskiego: człowieka o umyśle naukowym, który w innych okolicznościach mógłby zostać uczonym. Jego poświęcenie dla miłości jest też poświęceniem własnego intelektualnego powołania.


Rozdział IX - Kłopoty, awantury i znajomości nowe

Wielki Piątek. Wokulski idzie na kwestę przy kościele, wiedząc, że Izabela tam będzie. Ich oczy spotykają się - i po raz pierwszy Wokulski dostrzega w jej spojrzeniu coś, co może być zainteresowaniem. Wraca do domu podniesiony na duchu.

Równocześnie Rzecki zapisuje w pamiętniku coraz bardziej niespokojne obserwacje o sytuacji politycznej Europy i o losie polskich aspiracji. Bonapartyzm Rzeckiego - choć wyśmiewany przez innych - jest w istocie wyrazem tęsknoty za wielką ideą, która nadałaby sens życiu. Stary subiekt czuje się człowiekiem bez przyszłości w świecie, który wybrał pieniądz i kupiecką prozę.


Rozdział X - Pobudki i pobudki

Nowy sklep Wokulskiego - pięć okien frontu, dwaj magazynierzy, szwajcar w liberii - staje się sensacją Warszawy. Rzecki skrupulatnie notuje obroty i codzienne zdarzenia. Pojawiają się nowi klienci, nowe plotki. Wokulski bywa w sklepie rzadziej - jest wciągnięty w życie towarzyskie, w którym każde wyjście ma jeden cel: spotkać Izabelę.

Prus z ironią portretuje warszawskie środowiska: arystokrację żyjącą wspomnieniami świetności, inteligencję dorabiającą się kosztem zasad, kupców dbających tylko o zysk. Wokulski jest wszędzie intruzem - zbyt bogaty dla swoich, zbyt niski dla arystokracji, zbyt idealistyczny dla świata interesów.


Rozdział XI - Skutki znajomości

Wokulski poznaje panią Stawską - młodą wdowę, skromną, pracującą, utrzymującą matkę i córeczkę Helunię. Jest to kobieta, która kocha go szczerze i bezinteresownie - dokładne przeciwieństwo Izabeli. Rzecki, który obserwuje panią Stawską z rosnącą sympatią, marzy skrycie, żeby Wokulski ją dostrzegł i wybrał.

Ale Wokulski jest ślepy. Pani Stawska istnieje dla niego jako człowiek godny pomocy, nie jako kobieta. Pomaga jej finansowo, dyskretnie, bez rozgłosu - i wraca myślami do Izabeli.


Rozdział XII - Wizyta

Wokulski dostaje od pani Meliton - pośredniczki towarzyskiej - zaproszenie, które otwiera mu drzwi do wyścielnianego salonu Łęckich na regularne wizyty. Powoli, krok po kroku, staje się bywalcem tego domu. Pan Tomasz traktuje go jak człowieka przydatnego finansowo; Izabela - z uprzejmą wyniosłością, za którą Wokulski szuka znaków uczucia.

W parku Łazienkowskim Wokulski spotyka Ochockiego i doktora Szumana. Ochocki opowiada o swoich eksperymentach z metalami lżejszymi od powietrza; Szuman, cynik i materialista, komentuje złośliwie. Ta scena to jeden z kluczowych dialogów powieści o możliwościach nauki i o tym, czemu Polska nie potrafi ich wykorzystać.


Rozdział XIII - Wyścigi

Na wyścigach konnych Wokulski pojawia się w wielkim świecie - ze swoją klaczą, w nowej liberii, jako człowiek zamożny i nieco tajemniczy. Izabela obserwuje go zaskoczona. Po raz pierwszy widzi go nie jako kupca, lecz jako mężczyznę, który potrafi żyć na poziomie jej środowiska. Ich rozmowa przy wyścigach jest pierwszą rozmową wolną od sztywnej kurtuazji - chwilą, w której coś naprawdę drga.

Wokulski wraca do domu z iskrą nadziei. Rzecki notuje: „Zaczyna mnie to wszystko przerażać.”


Rozdział XIV - Dwie filozofie

Izabela myśli o Wokulskim coraz intensywniej. Prus wchodzi w jej punkt widzenia i odsłania skomplikowaną wewnętrzną grę: panna Łęcka nie jest prostą snobką - jest kobietą wychowaną w przeświadczeniu, że miłość należy do sfery wyobrażeń i że prawdziwy mężczyzna to bohater z powieści. Wokulski jest dla niej zagadką: zbyt poważny jak na kupca, zbyt mało arystokratyczny jak na adoratora jej marzeń.

Jej stosunek do Wokulskiego oscyluje między fascynacją a odruchem klasowej pogardy - i sama nie potrafi tej sprzeczności rozwiązać.


Rozdział XV - W wytwornym towarzystwie

Wokulski zostaje zaproszony przez Łęckich na obiad. Przez całą wizytę zachowuje się z godnością i spokojem - nawet gdy towarzystwo drwi subtelnie z jego pochodzenia. Starski prowokuje go pośrednio; Wokulski nie reaguje. Po wyjściu czuje jednocześnie dumę i gorycz: wie, że za tymi uprzejmymi minami kryje się pogarda.

A jednak - Izabela żegnając go, zatrzymała wzrok o sekundę dłużej niż zwykle.


Rozdział XVI - „Ona” - „On” - i oni

Rozdział ukazuje ten sam wieczór z dwóch perspektyw. Izabela wróciła od ciotki rozmarzona - spotkała wybitnego włoskiego aktora Rossiego, który deklamował jej poezję. Porównuje Wokulskiego z tymi artystycznymi ideałami i wypada z porównania blado.

A jednak - gdy przychodzi na obiad i patrzy na nią przez chwilę w milczeniu, Izabela czuje coś trudnego do nazwania. Niechęć? Ciekawość? Lęk?


Rozdział XVII - Kolacja z poprawkami

Wokulski wraca od Łęckich radosny i spokojny. Po raz pierwszy od miesięcy ma poczucie, że jest blisko. Na ulicy myśli o Izabeli, o nauce, o tym, czego mógłby dokonać, gdyby nie ta miłość. I zaraz poprawia sam siebie: bez tej miłości nie byłby niczym - to ona wydobyła z niego wszystko, co najlepsze i najsilniejsze.

Rzecki obserwuje go wieczorem i po raz pierwszy nie wzdycha - bo widzi, że przyjaciel jest szczęśliwy. To szczęście napawa go lękiem: wie, jak takie rzeczy się kończą.


Rozdział XVIII - Zasadzka

Rzecki przeżywa serię niepokojów i zdumień. Wokulski, który był niedawno tak aktywny, nagle staje się apatyczny i rozproszony. Okazuje się, że Łęccy wyjechali z Warszawy na wiosnę; bez Izabeli miasto jest dla Wokulskiego martwe.

Rzecki prowadzi sklep, przyjmuje interesantów, słucha plotek - i coraz bardziej niepokoi się o przyszłość. Pojawia się wątek baronowej Krzeszowskiej, kłótliwej sąsiadki Stawskich, która terroryzuje lokatorów i procesuje się o byle co. Rzecki staje w obronie pani Stawskiej - i po raz pierwszy czuje do kogoś ciepłe uczucie, które sam skwapliwie przed sobą ukrywa.


Rozdział XIX - Przechadzka

Rzecki, zmęczony siedzeniem w sklepie, wychodzi na miasto. Chodzi po Warszawie i obserwuje: ulice, twarze, wystawy. Ten spacer to jedno z najpiękniejszych miejsc powieści - czuły portret miasta, które żyje własnym rytmem niezależnie od wielkich dramatów swoich mieszkańców.

Rzecki myśli o sobie, o Wokulskim, o pannie Stawskiej. Dostrzega, jak bardzo jest stary i jak mało mu zostało czasu. Postanawia, że będzie żył - choćby po trochu.


Rozdział XX - Paryż

Wokulski wyjeżdża do Paryża. Oficjalnie - w interesach; naprawdę - żeby uciec od Warszawy, od sklepu, od własnych myśli. Rzecki jest wstrząśnięty: wyjechał bez pożegnania, bez słowa, „jak pocztylion do Miłosny.”

Paryż okaże się momentem przełomowym. Wokulski zobaczy inny świat - naukę, postęp, laboratorium Geista, gdzie pracują uczeni z całej Europy. Geist - ekscentryczny wynalazca i wizjoner - zaproponuje mu udział w wielkim eksperymencie: odkryciu metalu lżejszego od powietrza, który zmieni oblicze świata. Wokulski stanie przed wyborem między miłością a nauką.


TOM II

Rozdział I - Powrót

Rzecki notuje w pamiętniku ostrożny optymizm polityczny, ale jego uwaga jest skupiona na Wokulskim, który wrócił z Paryża odmieniony - spokojniejszy, jakby bardziej odległy od własnej obsesji. Wkrótce jednak wszystko wraca: Łęccy są z powrotem w Warszawie, i Wokulski znowu zaczyna krążyć wokół ich salonu.

Pojawia się nowy element: Wokulski dowiaduje się, że Łęccy są na skraju ruiny. Pan Tomasz jest gotowy wydać córkę za bogatego kupca - ale Izabela? Czy wyjdzie za człowieka, którego uważa za niżej stojącego, choćby dla ratowania rodziny?


Rozdział II - Spotkanie w pociągu

Wokulski jedzie pociągiem i przypadkowo zajmuje miejsce w tym samym przedziale, w którym jedzie Izabela z towarzyszką. Jest to pierwsze ich spotkanie twarzą w twarz, bez salonowych konwenansów - w ruchu, w drodze, w chwili, gdy strumień życia pędzi naprzód. Izabela zachowuje się z rezerwą, ale jej oczy mówią coś innego.

Po tej podróży Wokulski jest pewny: ona go nie jest mu obojętna. Rzecki natomiast zauważa, że jego przyjaciel jest bliski jakiegoś przełomu - dobrego lub złego.


Rozdział III - W Paryżu

Retrospekcja: Wokulski wraca wspomnieniami do Paryża. Poznał tam Geista, widział pracownię pełną przyrządów i szkiców. Geist jest postacią niemal mityczną - samotny geniusz, który nie potrzebuje ani pieniędzy, ani chwały, tylko wolności do pracy. Wokulski porównuje siebie z Geistem i rozumie, jak wiele stracił, wybierając miłość zamiast nauki. A jednak - nie potrafi żałować.

W Paryżu spotkał też Polkę z wyższych sfer, panią Wąsowską - dowcipną, swobodną, zupełnie pozbawioną snobizmu. Jej mądre obserwacje o kobietach i mężczyznach będą mu towarzyszyć przez długi czas.


Rozdział IV - Chez la présidente

Wokulski przyjeżdża do majątku prezesowej Zasławskiej na zaproszenie. To wytchnienie od Warszawy - i od Izabeli. Zasławska jest kobietą, która rozumie Wokulskiego lepiej niż ktokolwiek inny: widzi w nim człowieka, który zmarnuje się dla złej miłości. Rozmawia z nim szczerze, prawie jak matka.

W majątku Wokulski odżywa. Jeździ konno, chodzi po lesie, rozmawia z chłopami. Przez chwilę widzi siebie w roli ziemianina, który mógłby budować, tworzyć, zmieniać. Ale myśl o Izabeli nie daje mu spokoju.


Rozdział V - W drodze

Prezesowa organizuje wyprawę powozem do sąsiednich majątków. Wokulski jedzie z baronem Dalskim - spokojnym, rozsądnym mężczyzną, który jest zaręczony z Izabelą. To nóż w serce: Wokulski dowiaduje się o zaręczynach od osoby trzeciej. Nie okazuje nic po sobie.

Prus buduje napięcie przez kontrast: piękny, letni krajobraz; spokojna rozmowa w powozie; i Wokulski, który w środku przeżywa kataklizm.


Rozdział VI - Panna Izabela

Izabela przyjeżdża do majątku ciotki. Po raz pierwszy w powieści widzimy ją w wiejskim kontekście - poza salonem, poza toaletą. I po raz pierwszy zachowuje się spontanicznie: śmieje się, biega po łące, jest żywa i prawdziwa. Wokulski patrzy na nią z bólem i miłością jednocześnie.

Ich rozmowy w majątku są najbliższe autentyczności, jaką kiedykolwiek osiągają. Izabela mówi mu rzeczy, których by nie powiedziała w Warszawie. On słucha i przez chwilę wierzy, że może być szczęśliwy.


Rozdział VII - Las, jezioro i wieś

Rozległa sekwencja wiejska: Wokulski wędruje z Izabelą i grupą gości po okolicy. Las, jezioro, chłopska wieś. Wokulski i Izabela zostają na chwilę sami - i jest to moment największej bliskości w całej powieści. Izabela pyta go o Paryż, o naukę, o plany; słucha uważnie, jakby naprawdę chciała go zrozumieć.

Ale kiedy wracają do dworu i wchodzą do salonu - Izabela wraca do swojej maski. Zimna, wyniosła, elegancka. Wokulski rozumie, że te chwile autentyczności są jak prześwity między chmurami - i że chmury zawsze wracają.


Rozdział IX - Po wakacjach

Rzecki - w Warszawie, podczas gdy Wokulski przebywa na wsi - prowadzi sklep i obserwuje panią Stawską. Helusia, córeczka wdowy, choruje; Rzecki troszczy się o nią z ojcowską czułością, sam zdumiony swoim uczuciem. Pani Stawska patrzy na starego subiekta z wdzięcznością, która stopniowo przeradza się w coś głębszego.

Te rozdziały - spokojniejsze, pełne cichego ciepła - kontrastują boleśnie z dramatyczną miłością Wokulskiego. Rzecki, człowiek bez złudzeń, w swoim skromnym zakresie osiąga szczęście, którego Wokulski szuka w złym miejscu.


Rozdział X - Powrót Wokulskiego

Wokulski wraca do Warszawy zrozpaczony. Zaręczyny Izabeli z baronem są faktem; on sam znowu jest kupcem przy Krakowskim Przedmieściu. Ale los zrządza inaczej: zaręczyny się rozchodzą. Baron okazuje się nie dość bogaty; pan Tomasz Łęcki wycofuje zgodę. Izabela jest wolna.

Wokulski odżywa. Zaczyna ponowną ofensywę - tym razem bardziej zdecydowaną. Rzecki obserwuje i milczy.


Rozdział XI - Dawne długi

Finansowe położenie Łęckich jest krytyczne. Wokulski przez pośredników spłaca ich długi, ratuje dom i reputację. Pan Tomasz wie, skąd pochodzi ta pomoc, i zaczyna traktować Wokulskiego poważnie jako ewentualnego zięcia. Izabela dowiaduje się o tym i przeżywa to jako upokorzenie - i jako dowód, że Wokulski ją kocha naprawdę.


Rozdział XII - Widmo

Doktor Szuman - przyjaciel Wokulskiego, lekarz i mędrzec - rozmawia z Rzeckim o naturze miłości i szaleństwa. Szuman jest przekonany, że Wokulski jest kliniczny przypadek obsesji miłosnej, i że skończy się to tragicznie. Rzecki broni przyjaciela. Obaj mają rację - po trochu.

Szuman diagnozuje też własny dramat: jako Żyd w polskim społeczeństwie jest skazany na wieczną pozycję outsidera, bez względu na swoje wykształcenie i talent.


Rozdział XIII - Prezesowa wraca

Powrót prezesowej Zasławskiej do Warszawy. Stara dama rozmawia z Wokulskim i po raz pierwszy wprost pyta go o zamiary wobec Izabeli. Wokulski wyznaje wszystko. Prezesowa kiwa głową i mówi: „Możesz jej ofiarować wszystko. Ale czy ty wiesz, co ty jej ofiarujesz i co ona tobie może dać?”

To pytanie zostaje bez odpowiedzi.


Rozdział XIV - Tajemnica

Izabela spotyka Wokulskiego na balu i - po raz pierwszy - zachowuje się wobec niego naturalnie i ciepło. Tańczą razem; ona śmieje się z jego odpowiedzi na jakiś żart Starskiego. Wokulski jest na skraju szczęścia.

Ale tej samej nocy widzi Izabelę rozmawiającą ze Starskim w sposób, który wyklucza go boleśnie. Starski jest z jej świata - rozumieją się bez słów, śmieją się z żartów, których Wokulski nie pojmuje.


Rozdział XV - Powikłania

Rzecki notuje polityczne niespokojne nastroje, ale jego myśli krążą wokół Wokulskiego i pani Stawskiej. Sklep prosperuje znakomicie - Wokulski ma teraz sieć kontaktów handlowych obejmującą pół Europy - ale szef coraz rzadziej bywa w firmie.

Pojawia się wątek Maruszewicza - podejrzanego człowieka, który próbuje wciągnąć Wokulskiego w ciemne interesy. Wokulski go odprawia z godnością i sporządza w księdze handlowej stosowną adnotację.


Rozdział XVI - Dramat

Wokulski oświadcza się Izabeli. Scena ta - rozegrana w salonie Łęckich, formalnie, z dygnitarskim spokojem - jest kulminacyjnym momentem pierwszej połowy tomu drugiego. Izabela... nie odmawia. Ale też nie przyjmuje. Prosi o czas. Wokulski wychodzi z poczuciem, że wygrał i przegrał jednocześnie.

Pan Tomasz jest przychylny; prezesowa Zasławska czeka na wiadomość; Rzecki modli się po cichu, żeby się dobrze skończyło.

Tymczasem Wokulski jedzie do Skierniewic na zaproszenie Izabeli, która tam wypoczywa. Przez kilka dni są razem - spacery, wieczorne rozmowy, pozory szczęścia. Ale Starski również jest w okolicy. I Wokulski pewnej nocy widzi ich razem w ogrodzie. Nie wie na pewno - ale już wie dosyć.


Rozdział XVII - Przebudzenie

Wokulski wraca do Warszawy zdruzgotany. Mówi Rzeckiemu jednym zdaniem: „Skończyłem z tym wszystkim.” Rzecki nie pyta. Zamawia kolację i siedzi przy przyjacielu w milczeniu.

W ciągu następnych tygodni Wokulski podejmuje decyzje, które zdumiewają otoczenie: sprzedaje sklep, likwiduje spółkę, oddaje interesy w inne ręce. Zostawia Rzeckiemu dożywotnie utrzymanie. Pisze listy - do prezesowej, do Szumana, do Ochockiego.

Nie mówi nikomu, dokąd jedzie.


Rozdział XVIII - Epilog

Rzecki - ostatni głos powieści - jest już poważnie chory. Serce odmawia mu posłuszeństwa. Siedzi w pokoiku przy sklepie, który teraz należy do kogoś innego, i pisze ostatnie strony pamiętnika.

Wokulski zniknął. Krążą różne wersje: że wyjechał za granicę, że wstąpił do laboratorium Geista, że... zginął w ruinach zamku w Zasławiu, gdzie wybuchła eksplozja. Nikt nie wie na pewno. Rzecki nie chce wiedzieć - bo gdyby wiedział, musiałby wybrać jedną z tych wersji, a każda jest goryczą.

Izabela Łęcka wychodzi za mąż za Starskiego. Pan Tomasz nie żyje. Sklep zmienił właściciela. Ochocki wyjechał do Geista i pracuje nad wielkim wynalazkiem.

Rzecki zamyka pamiętnik ostatnim zdaniem: pisze, że źle się czuje, że może to już koniec, i że ma nadzieję, iż Napoleon jednak wróci. To zdanie - groteskowe i przejmujące jednocześnie - jest epitafium dla całego pokolenia, które żyło nadzieją i umarło z nią w sercu.

Powieść kończy się bez odpowiedzi na pytanie o los Wokulskiego - i ta otwartość jest zamierzona. Czy zginął? Czy zaczął nowe życie? Prus milczy. Bo milczenie jest jedyną odpowiedzią, na jaką zasługuje świat, który zmarnował takiego człowieka.

Zobacz również: