Dziady, część II – streszczenie
Wstęp
Zanim ktokolwiek usłyszał o Kordianie czy Konradzie, Mickiewicz kazał czytelnikom wejść nocą do opuszczonej kaplicy i patrzeć, jak Guślarz przywołuje zmarłych. "Dziady, część II" to najkrótsza i najstarsza część dramatu, ale bez niej cała reszta traci sens - to tutaj poeta ustawia reguły gry: kto cierpiał za mało, nie dostanie się do nieba, kto cierpiał za dużo, też nie znajdzie spokoju. Wystarczą trzy strofy refrenu, żeby zrozumieć, że nie będzie to sielankowa opowiastka o duchach.
Tekst jest zbudowany na ludowym obrzędzie zaduszkowym z pogranicza Litwy i Białorusi, ale Mickiewicz nie potraktował go jak muzealny eksponat. Wplótł w niego twardą etykę: umiar. Grzeszył nadmiarem szczęścia - zostajesz duchem lekkim, błądzącym bez celu. Grzeszył nadmiarem okrucieństwa - zostajesz ciężkim duchem, szarpanym przez ptactwo. I tylko środek, czyli zwyczajne, pełne trosk życie, otwiera drogę do nieba. Dla licealisty przygotowującego się do matury to właściwie pierwsza w polskiej literaturze próba pokazania, że sprawiedliwość nie jest binarna.
Druga sprawa, dla której warto to przeczytać uważnie, to finał. Pojawia się milczące widmo z krwawą pręgą na piersi, którego nikt nie potrafi odprawić - ani modlitwą, ani egzorcyzmem, ani kropidłem. To ten sam bohater, który w "Dziadach części IV" opowie własną historię nieszczęśliwej miłości. Część II jest więc czymś w rodzaju zapowiedzi, zagadki podrzuconej czytelnikowi na sam koniec - i trzeba przyznać, że jako cliffhanger działa do dziś.
Streszczenie szczegółowe
Wprowadzenie i obrzęd Guślarza
Akcja rozgrywa się nocą w starej, opuszczonej kaplicy na cmentarzu. Guślarz, prowadzący obrzęd dziadów, poleca zgromadzonym wieśniakom zamknąć drzwi, zasłonić okna i zgasić wszelkie światło poza jednym płomykiem z podpalonej garści kądzieli. Chór wieśniaków powtarza niepokojący refren o ciemności i niewiadomej przyszłości - ten sam wers wróci po każdej z trzech części obrzędu, spinając całość klamrą.
Guślarz wzywa najpierw dusze "lekkie" - te, które za życia zaznały wyłącznie szczęścia i nigdy nie doświadczyły cierpienia. Prosi je, by powiedziały, czego im brakuje do wejścia w niebo.
Duchy dzieci - Józio i Rózia
Na wezwanie odpowiadają dwa duchy dziecięce, Józio i Rózia, które zjawiają się nad kaplicą w postaci uskrzydlonych aniołków i rozpoznają w jednej z wieśniaczek swoją matkę. Opowiadają, że w niebie mają wszystko - kwiaty rosną pod ich stopami, zabawek nie brakuje - a mimo to dręczy je nuda i niepokój, bo nigdy nie zaznały żadnej przykrości. Guślarz częstuje je słodyczami, ale dzieci odpowiadają, że nie tego potrzebują. Proszą jedynie o dwa ziarnka gorczycy - odrobinę goryczy, bez której według bożego prawa nie da się poznać prawdziwej słodyczy nieba. Chór powtarza za nimi zasadę rządzącą całym utworem: kto nie zaznał goryczy, ten nie zazna słodyczy w niebie. Gdy dostają ziarenka, odlatują z podziękowaniem, a Guślarz żegna je znakiem krzyża.
Duch ciężki - okrutny pan
Guślarz przywołuje z kolei duchy "ciężkie", przykute do ziemi łańcuchem własnych zbrodni. Zza okna odzywa się błagalny głos, a po chwili w oknie pojawia się upiór przypominający kość, z ogniem i błyskawicami zamiast oczu - to zmarły przed trzema laty dziedzic wioski. Duch skarży się na wieczny głód i pragnienie oraz na drapieżne ptactwo, które nieustannie szarpie jego ciało; twierdzi, że woli mękę piekła niż dalsze błąkanie się po ziemi wśród śladów dawnych występków.
Zjawia się wtedy czarny orszak sów, kruków i puchaczy - dawnych poddanych pana, których niegdyś głodził. Ptaki po kolei wyliczają jego zbrodnie: pierwszy chłop przypomina, jak został niemal zaszczuty psami i publicznie wychłostany za zerwanie kilku jabłek z sadu, żeby nie umrzeć z głodu; druga ofiara, wdowa z dzieckiem, opowiada, jak w wigilijny mróz kazał wyrzucić ją za bramę, przez co zamarzła razem z niemowlęciem. Za każdym razem pada ten sam wyrok chóru: kto nie był ni razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże. Guślarz oferuje duchowi jedzenie i napój, lecz ptaki wyrywają mu wszystko z rąk, po czym Guślarz odprawia go świętym znakiem, a widmo znika z krzykiem.
Duchy pośrednie - Zosia, kokietka wsi
Trzecie wezwanie dotyczy duchów "pośrednich" - tych, które za życia nie zaznały ani skrajnego cierpienia, ani skrajnego szczęścia, lecz przeżyły życie z boku, nie angażując się w nic naprawdę. Nad kaplicą ukazuje się zjawa przypominająca postać w locie, otoczona wizją baranka i motylka, które ucieka jej z rąk niczym metafora całego jej życia.
Duch przedstawia się jako Zosia, najpiękniejsza dziewczyna we wsi, która zmarła w wieku dziewiętnastu lat, nigdy nie zaznawszy prawdziwego uczucia. Uwielbiała być podziwiana przez pasterzy, bawiła się ich uczuciami, ale sama nikogo nie pokochała. Teraz, po śmierci, lata z wiatrem, tworzy motylki z kropli rosy i pozornie ma wszystko czego chce, lecz dręczy ją dotkliwa samotność - nie może dotknąć ziemi ani wznieść się do nieba. Na pytanie, czego potrzebuje, odpowiada, że pragnie choć chwilę poczuć bliskość drugiego człowieka, dotknąć ziemi. Guślarz wyjaśnia, że zgodnie z bożym prawem, kto nigdy nie zaznał ziemskiego życia naprawdę, nie może dostać się do nieba - Zosia musi jeszcze przez dwa lata błądzić z wiatrem, zanim stanie przed niebiańską bramą. Duch odlatuje z żalem.
Milczące widmo i tajemnica pasterki
Obrzęd zdaje się dobiegać końca, gdy nagle, tuż przed świtem, w kaplicy pojawia się nowa zjawa - blady chłopak z krwawą pręgą na piersi. W przeciwieństwie do poprzednich duchów nie odpowiada na żadne pytania Guślarza, nie przyjmuje jedzenia ani napoju i nie reaguje na egzorcyzmy, kropidło ani groźby przekleństwa. Po prostu stoi w milczeniu.
Widmo kieruje się w stronę jednej z obecnych na obrzędzie wieśniaczek, młodej pasterki, i wpatruje się w nią uporczywie, nie odrywając wzroku. Guślarz pyta dziewczynę, czy zna tę postać, lecz ona również milczy, jedynie się uśmiechając - co budzi grozę całego zgromadzenia. Guślarz nakazuje wyprowadzić pasterkę z kaplicy, licząc, że widmo za nią nie podąży, lecz duch rusza w ślad za nią. Utwór urywa się w tym momencie napięcia, powtarzając ostatni raz niepokojący refren o niewiadomej przyszłości - odpowiedź na zagadkę milczącego widma i jego związku z pasterką pojawi się dopiero w "Dziadach części IV".
Główni bohaterowie - szybka ściągawka
- Guślarz - przewodnik obrzędu dziadów, łączący funkcję kapłana i poety ludowego; prowadzi cały rytuał, przesłuchuje kolejne dusze i decyduje o ich losie za pomocą religijnych formuł.
- Chór (wieśniacy i wieśniaczki) - zbiorowy uczestnik obrzędu, powtarzający refreny i sentencje moralne; pełni funkcję komentarza do wydarzeń, podobnie jak chór w dramacie antycznym.
- Józio i Rózia - duchy dzieci zmarłych zbyt wcześnie, by poznać cierpienie; symbolizują niewinność, która mimo to nie wystarcza do zbawienia bez odrobiny goryczy.
- Zmarły pan (dziedzic) - okrutny właściciel wsi, za życia głodzący i krzywdzący poddanych; po śmierci skazany na wieczny głód i szarpanie przez drapieżne ptactwo jako kara za brak litości.
- Zosia - piękna, próżna dziewczyna, która za życia bawiła się uczuciami zalotników, nie kochając nikogo; po śmierci błąka się samotnie między niebem a ziemią jako kara za obojętność.
- Milczące widmo - tajemniczy duch z krwawą pręgą na piersi, niereagujący na żadne rytuały; jego historia i związek z pasterką zostają wyjaśnione dopiero w "Dziadach części IV".
- Pasterka - milcząca wieśniaczka, do której zbliża się widmo; jej tożsamość i powiązanie z duchem stanowią zagadkę zamykającą utwór.