Kapelusz Pani Wrony – streszczenie

Danuta Parlak · Współczesność

Wstęp

Wyobraź sobie wronę, która bez kapelusza czuje się tak, jakby ktoś odebrał jej tożsamość. Albo małego, zielonego stwora, który trzęsie się ze strachu, a mimo to staje w obronie kogoś słabszego. Albo bociana zakochanego po uszy w żabie, mimo że cała rodzina uważa to za skandal. Właśnie takimi historiami żyje „Kapelusz Pani Wrony” Danuty Parlak - zbiór czterech opowiadań, które trafiły na listę lektur dla klas I-III w nowej podstawie programowej.

Książka udaje lekką bajeczkę o zwierzętach z lasu, ogrodu i łąki, ale pod warstwą humoru kryje się coś więcej. Autorka mówi tu o próżności, uprzedzeniach, sile plotki, o tym, czym naprawdę jest odwaga, i o tym, że strach wcale nie wyklucza bohaterstwa. To lektura, która uczy małych czytelników czegoś, co przydaje się w każdym wieku: nie oceniać po pozorach i nie bać się być sobą, nawet jeśli reszta świata ma inne zdanie.

Dla współczesnego ucznia „Kapelusz Pani Wrony” to przede wszystkim świetna zabawa - zwierzęta rozmawiają jak sąsiedzi z bloku, plotkują, zazdroszczą sobie kapeluszy i urządzają detektywistyczne śledztwa. Ale to też dobry punkt wyjścia do rozmowy o tym, jak łatwo dajemy się nabrać pozorom i jak szybko potrafimy skrzywdzić kogoś słowem, zanim jeszcze poznamy prawdę.

Streszczenie szczegółowe

Kapelusz Pani Wrony

Pani Wrona, miejscowa elegantka, nigdy nie pokazuje się publicznie bez swojego słynnego kapelusza - budzi on powszechny podziw, a nawet zazdrość, choćby u Lisicy, znanej z upodobania do wytwornych futer. Pewnego piątku, na cotygodniowym spotkaniu towarzyskim pod dębem, Pani Wrona zjawia się spóźniona, roztrzęsiona i - co niesłychane - bez kapelusza. Krzyczy tylko: „Uprowadzony! Porwany! Skradziony!”, po czym opada na fotel podstawiony przez Borsuka.

Zwołana zostaje Agencja Detektywistyczna „Barnaba i Spółka”, choć w rzeczywistości cała spółka to jeden niedźwiedź w zielonym berecie i z czarnym notesem. Barnaba przeprowadza oględziny miejsca zdarzenia, ale nie znajduje żadnych śladów - ani łap, ani pazurów, ani stóp. Podejrzany zostaje nawet Wiatr, który oburza się, że zawsze obwinia się go o wszystko, i znika w podmuchu, zanim ktokolwiek zdąży go przesłuchać do końca.

Barnaba proponuje wyznaczenie wysokiej nagrody za informacje o kapeluszu. Cała okolica rusza na poszukiwania, jednak bez rezultatu. Życie towarzyskie w lesie zamiera - bez Pani Wrony i jej kapelusza żadne spotkanie nie ma już dawnego blasku. Nawet dąb, pod którym odbywały się piątkowe zebrania, wydaje się smutniejszy.

Przełom przynosi nieśmiała leśna mysz Bronisława, która przypadkiem natknęła się na nową rodzinę w lesie i próbuje o tym opowiedzieć, ale nikt jej nie słucha uważnie - nawet sama Pani Wrona. Zniechęcona, idzie w końcu do Barnaby, który natychmiast wyczuwa, że to może być przełomowy trop. Cała gromada - z Panią Wroną na czele - rusza za Bronisławą do gęstych zarośli.

Tam odnajdują tajemniczych przybyszów: Państwa Ptaszków, którzy założyli gniazdo dla swoich czterech głodnych piskląt. Gniazdem tym okazuje się właśnie zaginiony kapelusz, wypchany trawą, gałązkami i mchem. Mimo zniszczonego wyglądu wciąż widać w nim ślady dawnej świetności. Zapada chwila ciszy i zakłopotania, aż w końcu Pani Wrona, z trudem chowając emocje, uprzejmie chwali gniazdo i pyta o zdrowie piskląt.

Wieczorem jest jednak wyraźnie smutna - głaska skrzydłem puste pudełko po kapeluszu. Ale wraz z nowym sezonem wraca do formy: pojawia się w zupełnie nowym, oszałamiającym kapeluszu, na widok którego Lisica aż niemieje z zachwytu i zazdrości. Prawdziwą sensacją okazuje się jednak Bronisława, która dostaje od Pani Wrony w prezencie swój pierwszy w życiu kapelusz, sprowadzony prosto z Paryża. Nawet wiecznie naburmuszony Dzięcioł nie kryje zachwytu. Zawstydzony całą sprawą Barnaba chowa swój stary, znoszony berecik i postanawia wreszcie sprawić sobie nowy.

Wystraszek

Pod liściem paproci siedzi mały, zielony, futerkowy stworek, który trzęsie się tak mocno, że razem z nim trzęsie się cała roślina. Wiewiórki odkrywają go i od razu nadają mu imię - Wystraszek, bo choć zapewnia, że wcale się nie boi, trzęsie się jak osika. Zapraszają go na wspólny spacer po lesie, pokazują mu malinowe zarośla, brzozowy zagajnik i potężny dąb, przy którym Wystraszek zdobywa się na nieśmiałe „piękny”.

Spotkanie z hałaśliwymi Jeżami kończy się jednak fatalnie - śmieją się z niego, że jest strachliwy i milczący, a on w odpowiedzi chowa się jeszcze głębiej. Odtąd unika ich jak ognia, choć to trudne, bo Jeże wyskakują znienacka i sprawia im to wyraźną satysfakcję. Przesiaduje więc w ukryciu, obserwując śpiącego w ciągu dnia borsuka Eustachego, który częstuje go malinami i traktuje bez zbędnych komentarzy.

Wkrótce po lesie rozchodzi się przerażająca wieść: grasuje tu Straszny Stwór, zły i niebezpieczny. Wszyscy chowają się, gdzie tylko mogą - w dziuplach, norach, stertach liści. Nie zdąża się schować jedynie mała dżdżownica Magda, nad którą nagle staje ogromny, groźnie wyglądający Stwór i żartobliwie zapowiada, że mimo iż jest za mała nawet na przekąskę, i tak ją zje.

Wystraszek, choć sam ledwo trzyma się na nogach ze strachu, wychodzi z ukrycia i krzyczy na Stwora, żeby zostawił Magdę w spokoju i wynosił się z lasu. Stwór jest tak zaskoczony tą odwagą małego, drżącego stworzenia, że zaczyna się śmiać - śmieje się coraz głośniej i głośniej, aż w końcu rozlega się ogromny huk, a po nim zapada zdumiewająca cisza. Stwór po prostu pęka ze śmiechu i znika.

Magda ogłasza całemu lasowi, że Wystraszek pokonał Strasznego Stwora i uratował wszystkich. Mieszkańcy lasu zbierają się tłumnie, by usłuchać opowieści o bohaterskim czynie i podziwiać małego bohatera. Wystraszek próbuje sprostować, że wcale nie było tak heroicznie, ale nikt go nie słucha - wszyscy wolą wersję Magdy. Jedynie Jeże patrzą krzywym okiem, żałując, że to nie one trafiły na Stwora.

Dopiero borsuk Eustachy naprawdę wysłuchuje Wystraszka, który szczerze przyznaje, że wcale nie czuł się odważny - trząsł się ze strachu od początku do końca. Eustachy odpowiada mu jednak, że prawdziwa odwaga nie polega na braku strachu, tylko na działaniu mimo niego. Sam zdradza, że też się kiedyś przeraził, gdy znienacka wyleciała na niego sowa Agata. Obaj - duży borsuk i mały, drżący Wystraszek - zgodnie się z tego śmieją.

Nic w Ogrodzie

Do Ogrodu, niezauważone przez nikogo, przychodzi wieczorem Nic i zasiada wygodnie pod krzakiem porzeczek, dokładnie w miejscu, gdzie rosła kępa nasturcji. Z początku nikt nie orientuje się, co się stało - mrówka Dorota jedynie dziwi się przelotnie, że w danym miejscu czegoś brakuje, po czym wraca do swoich obowiązków. Kret Marcin, wysłany przez żonę po marchewkę na obiad, zamiast grządki znajduje pustkę, a jeżyk Jerzyk odkrywa, że zniknął cały krzak agrestu.

Nic z każdą chwilą zajmuje więcej miejsca w Ogrodzie, siedząc bezczelnie i pewnie tam, gdzie kiedyś rosły warzywa i kwiaty. Bracia Ropuchowie, znani hazardziści i awanturnicy, próbują je przepędzić, ale nie da się wywołać kłótni z kimś, kto na każde pytanie odpowiada tylko „Nic”. Zaniepokojeni zgłaszają sprawę do Szpaka Stacha i Stracha na Wróble, którzy od dawna wspólnie zarządzają porządkiem w Ogrodzie.

Szpak Stach szybko wymyśla podstęp. Zamiast walczyć z Nic wprost, namawia je, żeby udowodniło, że coś potrafi - żeby zrobiło Coś, cokolwiek. Nic, zawstydzone sugestią, że nic nie umie, zaczyna się nadymać i wysilać z całych sił, próbując cokolwiek stworzyć. Pod spojrzeniami coraz liczniejszej publiczności - mrówki Doroty, kreta Marcina, jeżyka Jerzyka, Braci Ropuchów, ślimaków, pająków - Nic wysila się raz za razem, ale za każdym razem słyszy w odpowiedzi tylko: „Nadal nic”.

Im bardziej się stara, tym bardziej traci pewność siebie i tym mniejsze się robi. W końcu kurczy się do tego stopnia, że wszystko, co wcześniej sobą przesłoniło, wraca na swoje miejsce: krzak agrestu, pachnący groszek, grządka marchwi, główki sałaty, kępa nasturcji, okazały słonecznik, a nawet kłujący oset przy furtce. Ogród odzyskuje dawny wygląd, a wszyscy odetchnięci z ulgą. Szpak Stach zamyka skurczone, wyczerpane Nic w słoiku i mocno dokręca zakrętkę - bo z czymś takim lepiej mieć oko na oku.

Mikołaj, czyli historia pewnego bociana

Cała bociania rodzina wzdycha z ulgą, gdy młody bocian Mikołaj w końcu oznajmia, że się zakochał - od dawna wybrzydzał na każdą bocianią pannę, znajdując jej to za krótkie nogi, to za mało wysmukłą szyję. Wybranką okazuje się jednak Izabella - żabka. Gdy Mikołaj wprowadza ją na niedzielny obiad rodzinny, rodzina zamiera w bezruchu i zaniemówieniu, bo bociany przecież żab nie zakochują się w nich - bociany żaby jedzą.

Krewni próbują delikatnie zwrócić Mikołajowi uwagę na oczywiste problemy: Izabella nie ma skrzydeł i nie umie latać, ma krótkie nóżki, jest zielona. Mikołaj odpiera każdy zarzut z uporem zakochanego - umie pływać, ma cztery zgrabne nóżki, a zieleń jest po prostu śliczna. Stryj Józef żartuje złowieszczo o tym, co będzie, gdy ktoś zechce zjeść Izabellę, co prowokuje Mikołaja do zapowiedzi pojedynku na szpady w jej obronie.

Prawdziwym problemem okazuje się co innego: obiady rodzinne. Mikołaj uświadamia sobie, że jedząc żabie przysmaki, dopuszczałby się czegoś w rodzaju kanibalizmu wobec ukochanej. Ogłasza rodzinie, że zostanie jaroszem, co wywołuje istną panikę - to prawdziwy wstyd dla bocianiej rodziny. Rodzina zwołuje naradę i próbuje różnych sposobów, żeby „wyleczyć” Mikołaja z zakochania, między innymi wysyłając go na sobotnią dyskotekę z kuzynkiem z Australii.

Mikołaj wraca jednak wcześnie i markotny, bo Izabella była zajęta próbą żabiego chóru. Po drodze nad staw słyszy żabie pogwarki kuzynów Izabelli i sam nieudolnie próbuje kumkać, co budzi zgorszenie napotkanych bocianich krewnych. Plotka o tym, że Mikołaj „zadaje się z żabami”, obiega całą łąkę. Mimo sprzeciwu rodziny i uwag ciotki Zofii, uparty Mikołaj stawia na swoim - dochodzi do ślubu.

Podczas ceremonii, gdy Mikołaj całuje Izabellę po raz trzeci, dzieje się rzecz nieprawdopodobna: żabka zmienia się w piękną bocianią pannę. Cała rodzina, oszołomiona, z aprobatą patrzy na nowo poznaną synową, a stryj Józef bez wstydu chwali urodę „bestyjki”. Jedynie kuzynek z Australii jest rozczarowany, bo liczył na to, że pocałowana żaba zmieni się w królewnę jak w bajkach - po tym zdarzeniu przysięga sobie, że nigdy więcej nie pocałuje żaby i przestaje wierzyć w bajki.

Mikołaj i Izabella żyją długo i szczęśliwie, a on zachowuje sentyment do wieczornych żabich koncertów, zwłaszcza do żabich sopranów. Opowiadanie kończy się żartobliwym morałem: „Nie całujcie żab, chłopaki!”.

Główni bohaterowie - szybka ściągawka

Kapelusz Pani Wrony - Pani Wrona - miejscowa elegantka, której tożsamość opiera się na słynnym kapeluszu; po jego stracie przeżywa prawdziwy kryzys, ale ostatecznie odnajduje się w nowej roli i okazuje hojność wobec Bronisławy. - Niedźwiedź Barnaba - prowadzi jednoosobową Agencję Detektywistyczną „Barnaba i Spółka”, skrupulatny, choć na koniec sam pada ofiarą mody na kapelusze. - Bronisława - nieśmiała leśna mysz, która odnajduje rozwiązanie zagadki i zostaje nagrodzona pierwszym w życiu kapeluszem. - Lisica i Dzięcioł - sąsiedzi komentujący całą aferę, uosabiają odpowiednio zazdrość i wieczne marudzenie.

Wystraszek - Wystraszek - mały, zielony, wiecznie przestraszony stworek, który mimo strachu staje w obronie słabszej Magdy i zostaje uznany za bohatera. - Straszny Stwór - z pozoru groźny, w rzeczywistości żartobliwy i nieszkodliwy; jego „pokonanie” polega właściwie na rozśmieszeniu go do łez. - Magda - mała dżdżownica, ofiara żartu Stwora, która rozgłasza (nieco koloryzując) historię ratunku. - Borsuk Eustachy - jedyny, który naprawdę słucha Wystraszka i tłumaczy mu, czym jest prawdziwa odwaga. - Jeże - dokuczliwi sąsiedzi, którzy z zazdrości krzywo patrzą na sławę Wystraszka.

Nic w Ogrodzie - Nic - tytułowa istota, która zajmuje miejsce znikających roślin, im bardziej pewna siebie, tym mniej realnie istniejąca. - Szpak Stach - rozjemca Ogrodu, który podstępem zmusza Nic do próby stworzenia czegokolwiek, doprowadzając je do kompromitacji. - Bracia Ropuchowie - hazardziści i pierwsi, którzy próbują (bez skutku) przepędzić Nic siłą. - Jeżyk Jerzyk i mrówka Dorota - mieszkańcy Ogrodu, którzy jako pierwsi zauważają, że coś zniknęło.

Mikołaj, czyli historia pewnego bociana - Bocian Mikołaj - uparty i wybredny w miłości, ostatecznie zakochuje się w żabce wbrew wszelkim konwenansom rodzinnym. - Izabella - żabka, obiekt uczuć Mikołaja, podczas ślubu magicznie zmienia się w bocianią pannę. - Stryj Józef - rodzinny żartowniś, który jako jedyny podchodzi do całej sytuacji z dystansem i humorem. - Kuzynek z Australii - liczy na bajkowy happy end z królewną, a po ślubie przestaje wierzyć w bajki.

Zobacz również: