Cierpienia młodego Wertera – streszczenie
- Cierpienia młodego Wertera: o czym jest lektura i czy da się ją czytać dzisiaj
- Werter w Wahlheim: ucieczka na wieś i pierwsze listy do Wilhelma
- Bal, burza i pierwsze spotkanie Wertera z Lotą
- Werter i Lota: szczęśliwe tygodnie, dzieci, pastor i miłość, która zaczyna boleć
- Powrót Alberta i spór o samobójstwo w Cierpieniach młodego Wertera
- Kryzys, urodziny i pożegnanie: dlaczego Werter wyjeżdża od Loty
- Część druga: Werter w poselstwie i upokorzenie w salonie hrabiego C.
- Rezygnacja ze służby, rodzinne strony i powrót do Wahlheim
- Jesień Wertera: parobek, ścięte orzechy i Osjan zamiast Homera
- Szaleniec Henryk, modlitwa Wertera i słowa do Wilhelma
- Wydawca do czytelnika: zabójstwo w Wahlheim i ostatnia próba ratowania człowieka
- Ostatnie spotkanie z Lotą: Osjan, pocałunek i decyzja Wertera
- Śmierć Wertera: pistolety, list pożegnalny i pogrzeb bez księdza
- Główni bohaterowie Cierpień młodego Wertera: szybka ściągawka
- Najważniejsze motywy, symbole i przesłanie: co zapamiętać na sprawdzian i maturę
Cierpienia młodego Wertera: o czym jest lektura i czy da się ją czytać dzisiaj
Werter to chłopak, który zakochuje się w dziewczynie zaręczonej z kimś innym i nie potrafi się z tym pogodzić. Brzmi jak fabuła serialu dla nastolatków, a Goethe napisał to w 1774 roku i narobił tym takiego zamieszania, że po Europie zaczęli chodzić młodzi mężczyźni w niebieskich frakach i żółtych kamizelkach, bo tak ubierał się bohater. Cała powieść to zbiór listów Wertera do przyjaciela Wilhelma, więc widzisz świat jego oczami. Nikt go tu nie poprawia, nikt nie mówi: „chłopie, przesadzasz". To zresztą największy trik tej książki.
Goethe nie wymyślił historii od zera. Sam zakochał się w Wetzlarze w Charlotcie Buff, która była narzeczoną innego mężczyzny, a niedługo potem jeden z jego znajomych odebrał sobie życie po nieszczęśliwej miłości i towarzyskich upokorzeniach. Te dwa wątki połączył w jedną opowieść. Powstało dzieło z nurtu Sturm und Drang, czyli buntu uczuć przeciwko chłodnemu rozsądkowi i sztywnym zasadom oświeconego świata.
Czy da się to czytać dzisiaj? Da się, bo Werter czuje wszystko naraz i za mocno: zachwyt, zazdrość, poczucie odrzucenia, samotność w tłumie. Znasz to z własnego życia albo z tego, co widzisz wokół. Dla maturzysty to także podręcznikowy przykład powieści epistolarnej i bohatera, który zamyka cały świat w jednej osobie. Streszczenie poniżej idzie za kolejnością listów: część pierwsza, część druga i końcowy tekst Wydawcy.
Werter w Wahlheim: ucieczka na wieś i pierwsze listy do Wilhelma
Powieść zaczyna się od krótkiego wstępu Wydawcy, który zapewnia, że zebrał wszystkie dostępne wiadomości o biednym Werterze, i prosi czytelnika o współczucie. Potem zaczynają się listy. W pierwszym Werter pisze do Wilhelma, że cieszy się z wyjazdu, chociaż wyrzuca sobie historię z Leonorą. Dziewczyna zakochała się w nim, kiedy on bawił się w towarzystwie jej siostry, i teraz Werter nie wie, czy jest naprawdę niewinny. Ma też do załatwienia sprawę spadkową matki z ciotką, ale ta okazuje się o wiele milsza, niż mówiono w rodzinie.
Werter osiada w małym miasteczku i od razu widzi, że ludzie są tu tacy jak wszędzie. Za to okolica jest cudowna. Najbardziej podoba mu się ogród po zmarłym hrabim, gdzie siedzi w zrujnowanym pawilonie i zdarza mu się popłakać ze wzruszenia. Chodzi też do studni pod miastem, patrzy na dziewczęta z wodą i wyobraża sobie dawne czasy, kiedy takie miejsca służyły do zawierania znajomości. Nie chce, żeby Wilhelm przysyłał mu książki. Wystarczy mu Homer, który kołysze go do snu, bo serce ma niespokojne jak chore dziecko. Poznaje kilku ludzi, między innymi wykształconego młodzieńca V., który zasypuje go nazwiskami teoretyków sztuki, oraz komisarza księcia, ojca dziewięciorga dzieci, który zaprasza go do siebie.
Najlepiej czuje się w Wahlheim, wsi oddalonej o godzinę drogi. Pod dwiema lipami przy kościele pije kawę, czyta Homera, a w gospodzie sam obiera groszek i gotuje go na maśle. Pewnego dnia widzi czteroletniego chłopca, który pilnuje młodszego braciszka, i szkicuje tę scenę. Poznaje ich matkę, córkę miejscowego nauczyciela, której mąż pojechał do Szwajcarii w sprawie spadku i długo nie wraca. Od tej pory Werter codziennie zagląda pod lipy i dzieciom zostawia cukier oraz grosze. Z tych wrażeń wyciąga wniosek, że artysta powinien trzymać się natury, a nie szkolnych reguł, bo reguły niszczą prawdziwe uczucie, jak filister niszczy młodzieńczą miłość, każąc jej wpisać się w budżet. Wspomina też młodego parobka, który opowiadał mu o swojej pracodawczyni, wdowie. Ten chłopak jest w niej zakochany tak czysto, że Werter aż się wzrusza, i z pewnym lękiem postanawia nie oglądać wdowy, żeby nie zepsuć sobie obrazu.
Bal, burza i pierwsze spotkanie Wertera z Lotą
Werter przyznaje w kolejnym liście, że nie pisał, bo poznał najmilszą istotę na świecie. Komisarz S. zaprosił go do leśniczówki, ale Werter tam nie dotarł, dopóki miejscowa młodzież nie zorganizowała wiejskiej zabawy. Jedzie na nią z młodą panną i jej kuzynką, po drodze mają zabrać Lotę, córkę komisarza. Panie ostrzegają go, że to śliczna dziewczyna, ale zaręczona z porządnym człowiekiem, który wyjechał załatwiać sprawy po śmierci ojca.
W drzwiach domu Werter widzi obraz, który zapamięta na zawsze: Lota w białej sukience z bladoróżowymi kokardami kraje chleb sześciorgu dzieciom, każdemu tyle, ile mu potrzeba. Do młodszego rodzeństwa mówi z taką czułością, że Werter przepada od pierwszej minuty. W powozie rozmawiają o książkach. Lota nie lubi lektury, która jej nie dotyczy, i woli autora, u którego znajduje własny świat. Werter opowiada jej o swoich ulubionych powieściach z takim zapałem, że reszta towarzystwa siedzi w ciszy i patrzy na niego z ironią, co jemu jest całkiem obojętne.
Na balu Lota tańczy zachwycająco, a Werter poddaje się jej całkowicie. Ustalają, że walca zatańczą razem, a on przysięga sobie w duchu, że dziewczyna, którą będzie kochał, nie zatańczy walca z nikim innym. W środku tańca jakaś starsza dama grozi Locie palcem i wymawia imię Albert. Lota tłumaczy, że to jej narzeczony, i Werter, choć już wiedział, myli figurę w tańcu. Potem nadchodzi burza. Panie wpadają w panikę, więc Lota organizuje grę w liczenie z policzkami dla tych, którzy się pomylą, i wszyscy zaczynają się śmiać. Kiedy niebo się uspokaja, stają przy oknie, a Lota z oczami pełnymi łez szepcze jedno słowo: Klopstock. Werter rozumie ją bez dalszych wyjaśnień, całuje jej rękę i sam zalewa się łzami, bo oboje myślą o tym samym wierszu. Wracają o świcie. Werter prosi, żeby mógł ją odwiedzić jeszcze tego samego dnia, i od tej chwili niewiele wie o tym, czy za oknem jest dzień, czy noc.
Werter i Lota: szczęśliwe tygodnie, dzieci, pastor i miłość, która zaczyna boleć
Przez kilka tygodni Werter uważa się za najszczęśliwszego człowieka. Zamieszkał w Wahlheim, pół godziny drogi od leśniczówki, i chodzi do Loty prawie codziennie. Dzieci go uwielbiają, więc opowiada im bajki, stawia z nimi domki z kart i pozwala wspinać się po swoich plecach. Miejscowy doktor uznaje, że taki człowiek psuje dzieci komisarza, i idzie rozgłaszać tę opinię po mieście. Werter wzrusza ramionami. Uważa, że dzieci są bliższe Bogu niż dorośli, a dorośli traktują je jak niewolników zamiast się od nich uczyć.
Razem z Lotą i jej siostrą jedzie na plebanię do starego pastora w wiosce St. Pod rozłożystymi orzechami słucha historii drzewa, które kiedyś zasadził poprzednik pastora w dniu narodzin swojej córki. Pastorówna Fryderyka bawi się w towarzystwie, ale jej narzeczony, pan Schmidt, robi się coraz bardziej naburmuszony, kiedy Werter za bardzo się do niej zbliża. Wieczorem przy mleku rozmowa schodzi na zły humor. Werter mówi z pasją, że ludzie sami psują sobie i innym radość, i w pewnym momencie łzy napływają mu do oczu. Lota uśmiecha się do niego, a w drodze powrotnej karci go czule, żeby tak się nie przejmował wszystkim.
Uczucie rośnie z dnia na dzień. Werter opisuje Wilhelmowi drobne sceny: jak razem stoją przy studni, kiedy mała Melka nalewa wodę i upiera się, że Lota ma się napić pierwsza, jak dziewczynka płacze po jego pocałunku i Lota szybko myje jej buzię w źródle, żeby wszystko było dobrze. Lota spędza też dni przy łóżku umierającej znajomej, pani M., która na łożu śmierci wyznaje skąpemu mężowi, że przez trzydzieści lat po cichu dokładała do gospodarstwa z własnych oszczędności, bo siedem guldenów tygodniowo nikomu by nie wystarczyło. Werter czuje, że Lota go kocha. Wystarczy mu dotknięcie jej dłoni pod stołem, żeby stracić głowę. Kiedy Lota gra na fortepianie, potrafi uspokoić jego najczarniejsze myśli, nawet te, w których widzi kulę w głowie. Rodzina i Wilhelm namawiają go, żeby wreszcie zajął się czymś pożytecznym, na przykład pracą u konsula, ale Werter nie ma na to ochoty. Rysunek też mu nie wychodzi. Trzy razy zaczyna portret Loty i nie udaje mu się nic poza sylwetką.
Powrót Alberta i spór o samobójstwo w Cierpieniach młodego Wertera
Albert wraca i Werter musi się usunąć. Nie ma powodu go nienawidzić, bo to człowiek uczciwy, spokojny i dobry. Właśnie to Wertera drażni. Jego przyjaźń z Lotą przestaje być czymś wyjątkowym, a on sam zaczyna wygłupiać się w ich towarzystwie, żeby nie zdradzić, jak cierpi. Lota prosi go, żeby był weselszy. Albert zyskuje stanowisko u księcia i zostaje w okolicy, więc Werter ma nad czym rozmyślać. Do tego wszystkiego lubi go, bo Albert opowiada o Locie z takim ciepłem, że obaj mogliby całymi godzinami mówić tylko o niej.
Najostrzejsza scena z Albertem dzieje się, kiedy Werter przychodzi się pożegnać przed konną wycieczką w góry i widzi jego pistolety. Prosi o nie na drogę, a Albert zgadza się, pod warunkiem że sam je naładuje, bo u niego wiszą tylko od parady. Zaczyna opowiadać historię o służącym, który przypadkiem postrzelił dziewczynę, i zamienia to w wykład o ostrożności. Werter, znużony jego wywodem, robi pistoletem gest w stronę własnej głowy. Albert się denerwuje, a rozmowa przechodzi w spór o samobójstwo. Albert mówi, że to słabość i głupota. Werter odpowiada, że kto nie rozumie cierpienia drugiego człowieka, nie ma prawa go oceniać, i porównuje rozpacz do śmiertelnej choroby duszy. Opowiada o dziewczynie, która utonęła po tym, jak porzucił ją kochanek. Albert nie przyjmuje tych argumentów. Rozstają się bez zgody, a Werter konkluduje, że jeden człowiek nie zrozumie drugiego.
Kryzys, urodziny i pożegnanie: dlaczego Werter wyjeżdża od Loty
Wraz z latem miłość do Loty przestaje dawać szczęście. Natura, która kiedyś była dla Wertera rajem, zamienia się w wielką maszynę, w której wszystko nieustannie się pożera. Budzi się w nocy, wyciąga ręce po Lotę i nikogo nie znajduje. Przestaje rysować, do książek ma wstręt i przez chwilę myśli o pracy w konsulacie, żeby mieć w ogóle jakieś zajęcie. Zaczyna też mówić Wilhelmowi, że jego choroba jest uleczalna tylko przez ludzi.
W dniu urodzin dostaje od Alberta paczuszkę. Jest w niej blado różowa wstążka, którą Lota miała na sobie, kiedy ją poznał, oraz dwa małe tomiki Homera, o jakich od dawna marzył. Całuje tę wstążkę tysiące razy. Siedzi z nią w ogrodzie, strąca gruszki z drzewa, a Lota łapie je w fartuch. Mimo to tęskni coraz bardziej i miota się po lesie jak człowiek, który nie może znaleźć miejsca. Wilhelm w końcu przekonuje go, że musi wyjechać. Werter zamawia konie, spędza z Lotą i Albertem ostatni wieczór w ogrodzie pod kasztanami i słucha, jak Lota opowiada o swojej matce, o jej śmierci i o tym, że kiedyś ludzie spotkają się po drugiej stronie. Werter ledwo się trzyma. Żegna się z nimi bez słowa, że to na zawsze, a Lota żartem odpowiada: „Do jutra!". Werter wypłakuje się na ziemi, a o świcie wyjeżdża.
Część druga: Werter w poselstwie i upokorzenie w salonie hrabiego C.
Druga część zaczyna się w nowym miejscu, gdzie Werter pracuje przy konsulu. Bardzo szybko przekonuje się, że to człowiek pedantyczny i nudny. Odsyła mu każdy elaborat z prośbą o poprawki, a przecinki i spójniki są dla niego ważniejsze od treści. Jedyną pociechą jest hrabia C., który go lubi i rozumie, oraz panna B., miła dziewczyna, której szlachectwo ciąży. Werter obserwuje sztywne towarzystwo, w którym najważniejsze jest to, kto siedzi wyżej przy stole, i coraz mniej mu się to podoba. Nie zapomina o Locie. Pisze do niej z małej wiejskiej karczmy, gdzie schował się przed burzą, i ma poczucie, że żyje jak marionetka w pudle z figurkami.
Z konsulem układa mu się coraz gorzej, aż w końcu ten składa skargę do dworu. Minister łagodnie upomina Wertera, a potem przysyła mu prywatny list, który poruszył go do głębi. Na chwilę odzyskuje spokój. Wkrótce dowiaduje się, że Albert i Lota się pobrali. Pisze do nich, że jest im wdzięczny za zwodzenie go, i wyznaje, że miał zdjąć sylwetkę Loty ze ściany w dniu ślubu, a ona wciąż wisi.
Prawdziwy cios przychodzi w salonie. Werter jest zaproszony do hrabiego C. na obiad, a po nim zostaje w salonie, w którym wieczorem schodzi się arystokracja. Nie myśli o tym, że urzędnik z mieszczańskiej rodziny nie powinien być w ich towarzystwie. Kiedy wchodzą dumne damy i szlachta, w sali robi się gęsto od szeptów. Hrabia w końcu odciąga go do okna i mówi, że towarzystwo jest niezadowolone z jego obecności. Werter przeprasza i wychodzi. Wieczorem w gospodzie jeden ze znajomych mówi mu, że hrabia go wyprosił. Następnego dnia całe miasto o tym gada. Panna B. ze łzami w oczach opowiada mu, jak ciotka urządziła jej awanturę o tę znajomość. Werter wścieka się do tego stopnia, że myśli o nożu, o którym wspomina z pewnym pociągiem, i dochodzi do wniosku, że dłużej tak żyć nie da się.
Rezygnacja ze służby, rodzinne strony i powrót do Wahlheim
Werter prosi o zwolnienie ze służby. Wilhelmowi i matce pisze, że nie mógł już zostać, i że od tej pory będzie u księcia, który go polubił i zaprosił na wieś. Następca tronu przysyła mu na pożegnanie dwadzieścia pięć dukatów i kilka ciepłych słów. Po drodze Werter zatrzymuje się w rodzinnym mieście i chodzi po znajomych miejscach jak pielgrzym. Widzi lipę, pod którą kiedyś czekał na świat, dom, w którym się urodził, i szkołę, zamienioną teraz na sklep. Wspomina dzieciństwo, marzenia o dalekich górach i uczucie, że każdy nowy krok prowadzi do czegoś, czego nie ma.
U księcia w łowieckim zameczku jest mu uprzejmie, ale pusto. Książę powtarza cudze opinie i ceni rozum wyżej niż serce, a Werter uważa, że serce jest jedyną rzeczą, która naprawdę do niego należy. Po kilku tygodniach nie wytrzymuje. Wymyśla wyjazd do kopalni, ale sam przyznaje Wilhelmowi, że chodzi o to, żeby być bliżej Loty. Wraca do Wahlheim i idzie pod lipy. Kobieta, którą rysował z dziećmi, jest w żałobie: zmarł jej najmłodszy synek Jaś, a mąż wrócił ze Szwajcarii chory i bez grosza. Werter zostawia im pieniądze, bierze od niej kilka jabłek i odchodzi z ciężkim sercem. W jego głowie zaczyna się rodzić myśl, której się przestraszył: co, gdyby Albert umarł. Snuje tę wizję do samego brzegu i cofa się dopiero na widok przepaści.
Jesień Wertera: parobek, ścięte orzechy i Osjan zamiast Homera
Jesień wchodzi do wsi, a razem z nią do duszy Wertera. Spotyka parobka, o którym pisał na początku. Chłopak stracił pracę, bo wdowa nie mogła znieść jego zalotów, i teraz tuła się po okolicy. Werter słucha jego opowieści z ogromnym przejęciem. Parobek przyznaje, że wtargnął do jej komory, ale przysięga, że miał uczciwe zamiary. Werter widzi w nim brata i widzi w tej miłości wierność, jakiej nie ma w salonach. Potem dowiaduje się, że brat wdowy, który chciał odsunąć intruza od majątku, wygnał parobka z domu. Wdowa przyjęła innego, a ten dawny mówi ponuro, że nie dożyje jej wesela.
Lota wyjeżdża na kilka dni za Albertem, więc Werter zostaje z nią sam na sam. Pokazuje mu kanarka, który siada jej na ramieniu i wkłada dziób między jej wargi. Werter ledwo panuje nad sobą. Potem dowiaduje się, że nowa pani pastorowa kazała ściąć starą orzechową aleję, tę samą, pod którą siedział z Lotą. Pastorowa uczy się filozofii i modnych krytyk chrześcijaństwa, a drzewa jej przeszkadzały, bo opadające liście zaśmiecały podwórze. Wieś wrze z oburzenia. Werter jest tak wściekły, że mógłby zabić człowieka, który wykonał pierwszy cios. Jak zawsze czuje w sobie jedno: świat odbiera mu to, co kocha.
Zmienia się też jego lektura. Osjan wygania Homera z jego serca. Zamiast słonecznych pól i patriarchalnych gospód pojawiają się wrzosowiska, mgły, duchy przodków i starzec bard, który szuka grobów przyjaciół. Werter czyta o nich z takim zapamiętaniem, że pisze Wilhelmowi, iż chętnie wyrwałby miecz jakiemuś rycerzowi. Jednocześnie pustka w piersi rośnie, a on zaczyna zauważać, że nikt nie potrzebuje go naprawdę. Kiedy Lota rozmawia z przyjaciółką o chorobach i ślubach, Werter siedzi w drugim pokoju i myśli, że gdyby zniknął, wszystko poszłoby dalej.
Szaleniec Henryk, modlitwa Wertera i słowa do Wilhelma
Jednego dnia Werter wychodzi nad wodę i spotyka człowieka w zielonym, zniszczonym surducie, który zbiera w zimie kwiaty dla swojej ukochanej. Mężczyzna mówi z głębokim smutkiem, że w ogrodzie ma róże i nagietki, ale nie może znaleźć ani jednego kwiatka. Jego matka wyjaśnia, że Henryk oszalał przed laty i przez rok siedział w szpitalu. Był wtedy podobno szczęśliwy, kiedy nic nie wiedział o świecie. Werter wsuwa jej pieniądze do ręki i ucieka. Później okazuje się, że Henryk był pisarzem u ojca Loty i zakochał się w niej bez nadziei. Werter zazdrości mu obłędu, bo zrozumiał, że człowiek czuje się szczęśliwy tylko do chwili, kiedy odzyskuje rozum.
W następnych listach Werter modli się do Boga jak zagubione dziecko do ojca. Pisze, że jeśli Ojciec nie przygarnie go do siebie, to znaczy, że Bóg go odrzucił. Pyta, czy Chrystus też nie wołał: „Boże mój, czemuś mnie opuścił". Nie chce wstydzić się takiego pytania, bo jest człowiekiem, który waha się między życiem a śmiercią. Podczas kolejnej wizyty u Loty siada przy niej, kiedy ona gra na fortepianie znaną melodię, a siostra układa lalkę na jego kolanach. Widzi jej obrączkę i zalewa się łzami. Wtedy wybiega, a Lota, zdziwiona, mówi mu, że jest ciężko chory. W jego głowie została tylko jej postać, którą czuje pod powiekami.
Wydawca do czytelnika: zabójstwo w Wahlheim i ostatnia próba ratowania człowieka
W tym miejscu głos przejmuje Wydawca. Zapowiada, że zabrakło mu rękopisów z ostatnich tygodni Wertera, więc zbierze wiadomości od ludzi i dołączy listy, które znalazł. Opowiada, że Werter coraz bardziej się załamywał. Przyjaciele Alberta twierdzili, że Werter nie umiał docenić spokojnego człowieka, który zdobył wreszcie szczęście. Albert nie zmienił się ani trochę i wychodził z pokoju, kiedy Werter siedział u Loty, ale nie z niechęci, tylko dlatego, że czuł, iż obecność męża ciąży przyjacielowi.
Zimą ojciec Loty zachorował, więc posłał po córkę bryczkę. Werter następnego dnia idzie do leśniczówki, żeby ją odwieźć. Na miejscu dowiaduje się, że w Wahlheim ktoś zamordował chłopa. Ciało znaleziono rano pod drzwiami domu, a podejrzany jest parobek wdowy, ten sam, który służył u niej niedawno. Werter poznaje człowieka, którego prowadzą zbrojni, i wie, że to jego znajomy, ten, który mówił: „Nikt jej nie dostanie". Wraca do domu komisarza z ogromnym zapałem, żeby ratować mordercę. Przekonuje, prosi, w końcu błaga komisarza, żeby chociaż zamknął oczy na ucieczkę. Komisarz się nie zgadza, Albert staje po stronie teścia i Werter wychodzi z niczym. Słyszy jeszcze zdanie, które uderza go jak wyrok: tego człowieka nie da się uratować.
Był to ostatni wysiłek, jaki Werter podjął w obronie kogokolwiek. Albert prosi wieczorem Lotę, żeby ograniczyła jego wizyty, bo ludzie już gadają. Lota milczy, a Albertowi jest przykro. Werter zaczyna rozmyślać o wszystkich swoich porażkach, o upokorzeniu w salonie i o tym, że jest odcięty od czegokolwiek, co dawałoby mu nadzieję. Pewnej nocy biegnie w powódź do Wahlheim. Rzeka wylała, dolina zamieniła się w jezioro i Werter stoi nad wodą, czując, że jedno ruszenie ręki mogłoby zakończyć jego mękę. Nie skacze, uznaje, że jeszcze nie wybiła jego godzina. Dopisuje tylko Wilhelmowi, że wyjedzie, ale niech ten poczeka dwa tygodnie z listem, bo owoc trzeba zrywać w swoim czasie.
Ostatnie spotkanie z Lotą: Osjan, pocałunek i decyzja Wertera
Lota jest już zdecydowana, że musi go oddalić. W ostatnią niedzielę przed Bożym Narodzeniem, kiedy szykuje prezenty dla rodzeństwa, przychodzi do niej Werter. Lota mówi, że dostanie coś na gwiazdkę, ale pod warunkiem, że przyjdzie dopiero w czwartek wieczorem i będzie posłuszny. Werter rozumie, że to zakaz, i mówi, że tak trwać dalej nie może. Lota tłumaczy mu, że zakochał się w niej, bo nie może jej mieć, i namawia go, żeby poszukał innej dziewczyny i wyjechał. Rozmowę przerywa wejście Alberta. Panowie witają się lodowato, a Albert wypytuje żonę o zlecenie, które nie zostało wykonane. Werter wychodzi, płacze w domu, wreszcie rzuca się na łóżko w ubraniu.
Rano pisze do Loty list, który zostanie zapieczętowany i znaleziony po jego śmierci. Wyznaje, że chce umrzeć, i przyznaje, że w nocy myślał o zabiciu Alberta, Loty i siebie. Potem każe służącemu przygotować się do wyjazdu i płaci rachunki, po czym jedzie do leśniczówki. Dzieci wołają, że jutro i pojutrze będą prezenty. Najstarsi chłopcy przygotowali dla niego noworoczne życzenia. Werter każdego całuje i odjeżdża ze łzami w oczach.
Wieczorem przychodzi do Loty, kiedy ta jest sama, bo Albert pojechał na noc w interesach. Lota chciała ściągnąć przyjaciółki, ale żadna nie może przyjść. Werter przynosi książki i rękopis, przekład Osjana. Czyta jej fragmenty Pieśni Selmy o Kolmie, która czeka na kochanka, a znajduje w ciemności ciała zabitych brata i ukochanego. Potem opowieść Armina o córce Daurze, którą zdradą wywabiono na skałę, i o synu, który zginął, próbując ją ratować. Oboje płaczą coraz mocniej. Werter całuje jej rękę, a przy ostatniej strofie o więdnącym kwiecie upada przed nią na kolana i zaczyna ją obejmować. Lota nie broni się przez chwilę, a potem odpycha go i woła: „To raz ostatni. Nie zobaczysz mnie nigdy!". Zamyka się w sąsiednim pokoju. Werter woła przez drzwi, żegna ją na zawsze i wychodzi w nocną szaruga.
Śmierć Wertera: pistolety, list pożegnalny i pogrzeb bez księdza
Werter wraca do domu o jedenastej, przemoczony i bez kapelusza, który potem znajdą na skale nad doliną. Rano znowu pisze do Loty, błaga o przebaczenie i mówi, że jej uścisk był najsilniejszym uczuciem w jego życiu. Jest przekonany, że po śmierci spotka ją i będzie z nią na zawsze. Około jedenastej wysyła służącego do Alberta z prośbą o pożyczenie pistoletów na podróż. Albert, nie okazując wzruszenia, mówi żonie: „Daj mu pistolety". Lota wstaje z krzesła jak rażona piorunem, zdejmuje broń ze ściany drżącą ręką i podaje ją służącemu. Werter przyjmuje pistolety z radością, bo dostał je z jej rąk, i pisze, że to ona podaje mu narzędzie śmierci.
Po południu rozdaje polecenia, pali papiery, spaceruje po parku i wieczorem wraca do biurka. Pisze pożegnalne listy do Alberta, matki, Wilhelma i Loty. Prosi, żeby pochowano go pod dwiema lipami na cmentarzu, a w grobie znalazła się jego ulubiona wstążka od Loty. Zostawia jej w spadku sylwetkę, którą tyle razy całował. Kilka minut po północy strzela do siebie. Sąsiad widzi błysk, ale nikt się nie rusza.
Rano służący zastaje go na podłodze. Werter jeszcze oddycha, ale lekarz nie ma dla niego ratunku. Ma na sobie niebieski frak i żółtą kamizelkę. Na pulpicie leży otwarty dramat Lessinga Emilia Galotti. Lota słyszy dzwonek, a kiedy dowiaduje się od służącego, co się stało, mdleje u stóp męża. Przyjeżdża stary komisarz, a synowie całują umierającego. Najstarszy nie chce puścić jego ust, aż odrywają go od zwłok. Werter umiera w południe. Wieczorem chowają go w wybranym przez niego miejscu, w nocy, bez księdza. Za trumną idzie komisarz z synami, Albert nie jest w stanie, a Lota leży w ciężkim stanie. Trumnę niosą miejscowi rzemieślnicy, i żaden duchowny nie towarzyszy zmarłemu.
Główni bohaterowie Cierpień młodego Wertera: szybka ściągawka
- Werter: młody, wrażliwy, utalentowany artysta, autor listów. Czuje wszystko bardziej niż inni, kocha przyrodę, dzieci i prostych ludzi, nie znosi hierarchii i pustych konwenansów. Zakochuje się w Locie i nie potrafi się z tego wyplątać. Jego uczucia rosną razem z rozpaczą, aż zamykają mu wszystkie wyjścia. To typowy bohater z nurtu Sturm und Drang.
- Lota: córka komisarza, po śmierci matki opiekunka licznego rodzeństwa. Ciepła, mądra i serdeczna, kocha książki, taniec i muzykę. Jest zaręczona z Albertem, a potem jego żoną. Odwzajemnia część uczuć Wertera, ale wybiera lojalność i obowiązek. Prosi go o dystans, choć wie, że go tym rani.
- Albert: narzeczony, a później mąż Loty. Spokojny, rozsądny, pracowity i zasadniczy. Nie rozumie namiętności Wertera i ocenia samobójstwo jako słabość. Nie jest złym człowiekiem, tylko całkowitym przeciwieństwem Wertera.
- Wilhelm: przyjaciel, do którego Werter pisze listy. Jego głosu nie słyszymy, ale wiemy, że radzi Werterowi wyjazd i pracę.
- Komisarz S.: ojciec Loty i dziewięciorga dzieci, dobry, ale przywiązany do przepisów. Odrzuca prośbę Wertera o ratunek dla parobka.
- Hrabia C. i panna B.: hrabia lubi Wertera, ale przed towarzystwem woli nie narażać się arystokracji. Panna B. jest miła i szczera, ale wobec ciotki i otoczenia ma niewiele do powiedzenia.
- Konsul: przełożony Wertera, pedant, który wszystko poprawia po swojemu.
- Parobek i wdowa: dwoje ludzi z ludu, których historia pokazuje, że miłość i wierność nie potrzebują salonów. Parobek kończy jako morderca.
- Henryk: szaleniec, dawny pisarz ojca Loty, zakochany w niej bez nadziei. Werter widzi w nim własne odbicie.
- Wydawca: narrator ostatniej części, który zbiera świadectwa, żeby opowiedzieć o ostatnich dniach Wertera.
Najważniejsze motywy, symbole i przesłanie: co zapamiętać na sprawdzian i maturę
- Powieść epistolarna: całość składa się z listów Wertera, więc wszystko widzimy z jego perspektywy. Dopiero w ostatniej części Wydawca pokazuje wydarzenia z zewnątrz. Dzięki temu czytelnik czuje szczerość bohatera, ale też widzi, jak bardzo rozmija się z rzeczywistością.
- Sturm und Drang i romantyzm: bunt uczuć przeciwko rozumowi, kult serca, geniusz, natura i indywidualizm. Werter to bohater, który wybiera uczucie i przegrywa z życiem.
- Miłość nieszczęśliwa: Werter kocha kobietę zaręczoną z innym, a potem zamężną, więc jego uczucie nie ma przyszłości. Z czasem staje się obsesją, która wypiera z jego życia wszystko inne.
- Natura: na początku daje ukojenie, jak w scenach z Wahlheim i Homerem. Potem odbija stan duszy bohatera: jesienne opady, powódź, zimowe szarugi. Zmiana lektury z Homera na Osjana pokazuje, że wraz z rozpaczą zmienia się jego sposób widzenia świata.
- Rozum kontra uczucie: Albert to człowiek zasad, Werter to człowiek serca. Ich rozmowa o samobójstwie jest najlepszym przykładem tego sporu.
- Konflikt jednostki ze społeczeństwem: upokorzenie w salonie hrabiego C. pokazuje, że talent i wrażliwość niewiele znaczą wobec podziałów stanowych. To jeden z powodów, dla których Werter ucieka z poselstwa.
- Samobójstwo jako temat: Werter uważa je za skutek choroby duszy, a nie tchórzostwo. Goethe pokazuje tragedię człowieka, który zamknął się w jednej myśli i zerwał kontakt ze światem. Nie jest to wzór do naśladowania, tylko ostrzeżenie przed samotnością i obsesją.
- Symbole i przedmioty: studnia (miejsce spotkań i początek marzeń), orzechy (dawny porządek i pamięć), wstążka Loty (pamiątka pierwszego dnia), sylwetka, kanarek, niebieski frak z żółtą kamizelką, pistolety (los, który Lota niechcący podaje).
- Przesłanie: uczucie może być największą siłą człowieka, ale gdy staje się jedynym sensem życia, zaczyna go niszczyć. Powieść uczy też, że człowiek potrzebuje kogoś, kto go wysłucha, zanim będzie za późno.