O psie, który jeździł koleją – streszczenie
Historia ta rozpoczyna się w słonecznej Italii, na niewielkiej, lecz gwarnej stacji kolejowej Marittima, gdzie życie toczy się w rytm przyjazdów i odjazdów pociągów, a powietrze pachnie rozgrzanym smarem, węglem i morzem. Głównym bohaterem tego miejsca, obok maszyn i podróżnych, staje się pewnego dnia niezwykły pies, kundel o wyglądzie przypominającym nieco szpica i owczarka, którego losy na zawsze splatają się z koleją. Wszystko zaczyna się w momencie, gdy na stacji pojawia się ów bezpański zwierzak. Jest to pies o mądrym, nieco smutnym spojrzeniu i wesoło merdającym ogonie, który od razu wzbudza sympatię kolejarzy. Początkowo nikt nie wie, skąd przybył ani do kogo należy, lecz zwierzę zdaje się szukać swojego miejsca na ziemi i instynktownie wybiera właśnie tę stację. Szczególną więź nawiązuje z zawiadowcą stacji, człowiekiem o dobrym sercu, który jako pierwszy dostrzega w psie coś więcej niż tylko wałęsającego się czworonoga.
Zawiadowca, widząc, jak oczy psa błyszczą w ciemnościach niczym semafory lub lampy lokomotywy, nadaje mu imię Lampo, co po włosku oznacza „Błyskawica”. Imię to okazuje się prorocze, nie tylko ze względu na wygląd oczu, ale i na szybkość, z jaką pies potrafi przemieszczać się między peronami oraz znikać w pociągach. Lampo szybko staje się nieoficjalnym pracownikiem stacji Marittima. Zna rozkłady jazdy lepiej niż niejeden pasażer, wie, kiedy nadjeżdża pociąg towarowy, a kiedy pośpieszny, i potrafi bezbłędnie rozpoznać dźwięk gwizdka swojego pana, zawiadowcy. Kolejarze traktują go jak członka rodziny; dzielą się z nim drugim śniadaniem, kanapkami z salami czy serem, a Lampo odwdzięcza się im przywiązaniem i pilnowaniem porządku na peronie. Jego obecność wprowadza radość w monotonne życie stacyjne, a wieść o niezwykłym psie zaczyna krążyć wśród pracowników kolei w całej okolicy.
Prawdziwa natura Lampo ujawnia się jednak dopiero wtedy, gdy pies zaczyna znikać. Początkowo są to krótkie nieobecności. Zawiadowca martwi się, szuka go, lecz Lampo zawsze wraca, wyskakując z pociągu przyjeżdżającego z innej miejscowości. Okazuje się, że pies odkrył w sobie pasję podróżowania. Samodzielnie wsiada do pociągów, wybierając te składy, które mu odpowiadają, i wyrusza w świat. Jego pierwsza, dłuższa wyprawa do Turynu wywołuje na stacji Marittima ogromne poruszenie i niepokój. Zawiadowca jest przekonany, że pies zgubił się lub zginął pod kołami pociągu, lecz wieczorem otrzymuje telefon od kolegi z innej stacji, że Lampo widziany był w pociągu zmierzającym na północ. Pies wraca cały i zdrowy, merdając ogonem, jakby chciał opowiedzieć o swoich przygodach. Od tego momentu podróże stają się jego sposobem na życie. Lampo zwiedza Rzym, Neapol, a nawet dociera w góry, stając się żywą legendą włoskich kolei.
Sława Lampo rośnie z każdym dniem. O psie piszą gazety, a dziennikarze przyjeżdżają na stację Marittima, by zrobić mu zdjęcie. Podróżni wypatrują go w oknach wagonów, a kolejarze na odległych stacjach witają go jak starego znajomego, karmią i dbają, by bezpiecznie wsiadł do pociągu powrotnego. Lampo posiada niezwykły instynkt – zawsze wie, do którego pociągu wsiąść, by wrócić do domu, do swojego ukochanego zawiadowcy. Marittima pozostaje jego bazą, a zawiadowca jego jedynym prawdziwym panem. Wieczorami, po powrocie z dalekich wojaży, pies kładzie się u stóp zawiadowcy, a ten opowiada mu o swojej rodzinie, o dzieciach, a zwłaszcza o małej córeczce, Adeli. Między człowiekiem a zwierzęciem rodzi się głęboka, niemal mistyczna więź, oparta na wzajemnym zaufaniu i bezgranicznej lojalności. Jednak ta sielanka nie może trwać wiecznie, gdyż nad stacją zbierają się czarne chmury w postaci biurokracji.
Do dyrekcji kolei docierają skargi i raporty o psie wałęsającym się po pociągach bez biletu i kagańca. Na stację przybywa surowy naczelnik, który nie rozumie fenomenu Lampo i widzi w nim jedynie naruszenie przepisów. Wydaje bezwzględny rozkaz: pies musi zniknąć ze stacji, w przeciwnym razie zawiadowca straci pracę. To dramatyczny moment w tej historii. Zawiadowca staje przed tragicznym wyborem między lojalnością wobec przyjaciela a bytem swojej rodziny. Z ciężkim sercem postanawia wysłać Lampo do swojego wuja na Sycylię, wierząc, że tam, z dala od torów, pies będzie bezpieczny i szczęśliwy. Lampo zostaje podstępem wprowadzony do pociągu i wywieziony na daleką wyspę, odciętą morzem od jego ukochanej kolei i pana.
Pobyt na Sycylii jest dla psa udręką. Mimo że rodzina zawiadowcy traktuje go dobrze, karmi go i próbuje się z nim bawić, Lampo popada w apatię. Tęsknota za Marittimą, za zapachem dymu i stukotem kół jest silniejsza od piękna sycylijskich krajobrazów. Pies godzinami wpatruje się w morze, w stronę lądu, gdzie zostawił swoje serce. W końcu, nie mogąc znieść rozłąki, Lampo ucieka. Rozpoczyna się jego wielka, heroiczna odyseja powrotna. Jest to podróż pełna cierpienia i niebezpieczeństw. Pies musi pokonać cieśninę, przedostać się na kontynent, a potem przebyć setki kilometrów, błądząc, głodując i unikając złych ludzi. W trakcie tej tułaczki Lampo traci siły, chudnie, jego sierść matowieje, a łapy krwawią. Zostaje nawet przytrzaśnięty drzwiami pociągu i poturbowany, ale nic nie jest w stanie złamać jego determinacji. Pcha go naprzód jedna myśl: powrót do domu.
Kiedy po wielu tygodniach Lampo wreszcie dociera na stację Marittima, jest cieniem samego siebie. Wycieńczony, kulejący, pokryty bliznami, ledwo trzyma się na nogach. Jego powrót jest momentem wielkiego wzruszenia. Zawiadowca, widząc swojego przyjaciela w takim stanie, płacze ze szczęścia i żalu. Kolejarze, którzy myśleli, że pies zginął, witają go z honorami, a nawet surowy naczelnik, poruszony wiernością i determinacją zwierzęcia, przymyka oko na przepisy i pozwala mu zostać. Lampo odzyskuje swoje miejsce na stacji, jest leczony i karmiony, a jego legenda staje się jeszcze potężniejsza. Wydaje się, że historia zmierza do szczęśliwego zakończenia, gdzie stary pies spędzi resztę dni na zasłużonej emeryturze u boku swojego pana.
Jednak los pisze inny finał. Pewnego dnia na stację przyjeżdża żona zawiadowcy z małą córeczką, Adelą. Dziewczynka bawi się w pobliżu torów, podczas gdy dorośli są zajęci rozmową. W oddali słychać narastający huk nadjeżdżającego pociągu towarowego. Maszyna pędzi z dużą prędkością, a maszynista nie widzi małego dziecka, które weszło prosto na tory, zafascynowane kamykami czy motylem. Zawiadowca jest zbyt daleko, by zdążyć z pomocą. Wszyscy zamierają z przerażenia, krzyk więźnie im w gardłach. Tylko jeden z obecnych reaguje natychmiastowo. Lampo, mimo swoich ran i zmęczenia, zrywa się do biegu z szybkością, która przypomina jego dawne czasy świetności. Rzuca się w stronę torów, wyprzedzając śmierć o ułamki sekund.
W ostatniej chwili pies dociera do dziecka i potężnym pchnięciem wypycha małą Adelę z torowiska na bezpieczne nasypy. Dziewczynka upada na trawę, przerażona, ale cała i zdrowa. Jednak dla Lampo brakuje już ułamka sekundy na ucieczkę. Rozpędzona lokomotywa uderza w bohaterskiego psa. Kiedy pociąg wreszcie hamuje i opada kurz, na stacji zapada cisza głębsza niż kiedykolwiek wcześniej. Zawiadowca biegnie do córki, tuli ją, a potem klęka przy ciele swojego najwierniejszego przyjaciela. Lampo, pies, który kochał kolej bardziej niż cokolwiek na świecie, oddał życie na torach, ratując to, co dla jego pana było najcenniejsze.
Książka kończy się smutnym, ale podniosłym obrazem. Lampo zostaje pochowany niedaleko stacji, w miejscu, z którego widać przejeżdżające pociągi. Na jego grobie staje pomnik, upamiętniający niezwykłego psa-podróżnika, który miał serce większe od niejednego człowieka. Jego historia staje się nieśmiertelna, przekazywana z pokolenia na pokolenie nie tylko przez kolejarzy, ale przez wszystkich, którzy wierzą w siłę przyjaźni i poświęcenia. Stacja Marittima pracuje dalej, pociągi wciąż kursują między Rzymem a Turynem, ale wszyscy wiedzą, że duch Psa, który jeździł koleją, na zawsze pozostanie na peronie, czuwając nad bezpieczeństwem podróżnych.